Jak mówi K. Pawlak, dynamika wartości wypłacanych odszkodowań rośnie w tempie niemal geometrycznym. - W tym roku wypłaciliśmy już 10,4 mln zł. I mamy sygnały z innych resortów, że liczba wniosków składanych do nich także rośnie - powiedział PARKIETOWI. Obecnie w urzędach administracji publicznej jest 55 tys. wniosków z roszczeniami byłych właścicieli. Najwięcej - ok. 20 tys. - trafiło do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Kwota 31,2 mln zł wypłacona przez resort skarbu w ub.r. to ok. 3% rocznych wpływów z prywatyzacji. Podzieli ją między siebie 231 osób. Mogą one dochodzić swoich praw mimo braku ustawy reprywatyzacyjnej, jeśli dowiodą, że majątki odebrano im, łamiąc dekrety PKWN o nacjonalizacji i reformie rolnej. Jak mówi Paweł Rybiński, właściciel kancelarii prawnej, zajmującej się sprawami reprywatyzacyjnymi, wzrost wartości odszkodowań wynika przede wszystkim z tego, że poszkodowani nie chcą już czekać na ustawę reprywatyzacyjną, która uregulowałaby cały problem kompleksowo.
- Ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę z tego, że żadnej ustawy reprywatyzacyjnej na razie nie będzie - mówi. Dodaje, że liczba spraw, jakie prowadzi, od roku zaczęła rosnąć. I to wskazuje, jego zdaniem na to, że w kolejnych latach resort skarbu będzie musiał liczyć się z większymi wypłatami odszkodowań.
Jak MSP wypłaca odszkodowania
Odszkodowania wypłacane są z funduszu reprywatyzacyjnego, który powstał dopiero w 2000 r. Dziś jest środkiem specjalnym - dysponuje nim resort skarbu i nie uwzględnia się go w dochodach i wydatkach państwowej kasy. Wcześniej pieniądze na zaspokajanie roszczeń pochodziły bezpośrednio z budżetu. Do funduszu trafiają środki ze sprzedaży akcji z tzw. rezerwy reprywatyzacyjnej. W rezerwie są 5-proc. pakiety akcji prywatyzowanych spółek. Obecnie Skarb Państwa ma takie pakiety w ponad 700 firmach.