Założenia systemu Indywidualnych Kont Emerytalnych są takie - każdy pracujący, a także emeryt może założyć sobie takie konto. Formy IKE mają być trzy - lokaty w jednostki funduszy, polisa z funduszem kapitałowym, na który wpłacane będzie co najmniej 90% składki, oraz rachunek w biurze maklerskim, umożliwiający samodzielne inwestowanie na rynku kapitałowym. Możliwa będzie zmiana formy IKE, a wszystkie zarobione w trakcie oszczędzania środki mają być zwolnione z podatku od zysków, czyli tzw. podatku Belki, pod warunkiem że wypłata zostanie dokonana po ukończeniu przez właściciela konta 60 roku życia.
Kilka złotych zysku
Nie wiadomo jednak, czy samo zwolnienie z niedawno wprowadzonego podatku wystarczy. Zwłaszcza że - na co wskazują wyliczenia samego resortu gospodarki i pracy, początkowo wartość zachęt będzie niewielka. Szacuje on bowiem, że w pierwszym roku konta może założyć od 1,7 do 3,5 mln osób, co oznaczać będzie dla budżetu utratę od 8 do 12 mln zł. Oznacza to, że dodatkowy zysk dla klienta może wynieść zaledwie 3,5-4,7 zł. Na dodatek, jak stwierdził wiceminister gospodarki i pracy Krzysztof Pater, na początku wpłaty do IKE będą większe niż w późniejszych latach, gdyż klienci po prostu będą wpłacać na IKE wcześniej zgromadzone oszczędności.
Dla osób korzystających z IKE o wiele bardziej opłacalne byłoby odliczenie od podatku. I byłoby to tym korzystniejsze, im niższe stopy zwrotu dałoby się osiągnąć z inwestycji. Przy wysokich zyskach bowiem różnica między zyskami z odliczenia od podatku dochodowego a zwolnienia z podatku Belki jest coraz mniejsza.
Poza tym wysokość zysków z posiadania IKE w dużym stopniu będzie zależeć od tego, kiedy właściciel konta będzie wpłacał środki. Jeżeli cała kwota będzie trafiać na konto na początku roku, stopa zwrotu może być wyższa niż w przypadku regularnych, comiesięcznych wpłat. Z drugiej strony jednak, również straty w takim przypadku byłyby wyższe.