Pozew w tej sprawie pełnomocnik PZU złożył w piątek, w warszawskim sądzie okręgowym. Ubezpieczyciel zarzuca dziennikarkom "Gazety Wyborczej": Dominice Wielowieyskiej oraz Agacie Nowakowskiej, że swoimi publikacjami naruszyły jego dobra osobiste. Podstawą sformułowania pozwu było 11 tekstów, które ukazały się między 17 lipca 2002 r., a 23 kwietnia 2003 r. - Uważamy, że publikacje te przyczyniły się do wykreowania fałszywego obrazu spółki. Podważyły wiarygodność firmy i wpłynęły na utratę zaufania klientów - twierdzi Tomasz Fill, rzecznik prasowy PZU.
Według prawników PZU, do naruszenia dóbr firmy doszło na skutek umyślnego i celowego łączenia informacji z życia prywatnego prezesa Zdzisława Montkiewicza z informacjami na temat pełnionej przez niego funkcji i wyprowadzania stąd krytycznych ocen spółki (np. "Prezes Zdrój", "Fora ze Zdroja", "Czy prezes sięgnie bruku"). Gazeta opublikowała również bezpodstawne zarzuty o braku kompetencji prezesa Montkiewicza do pełnienia funkcji w zarządzie ("Tajemna moc Prezesa"). Kolejne zarzuty dotyczą opublikowania nieprawdziwych informacji o działaniach szefa PZU na szkodę spółki, jak i o wpływaniu przez niego na pracowników, aby podejmowali działania sprzeczne z interesem PZU. - Ponad połowa z tych artykułów dotyczy nieprawidłowości związanych z dzierżawą przez Zdzisława Montkiewicza pałacyku w podwarszawskim Konstancinie Zdroju. Dziwi więc mnie fakt, że w sprawę zaangażowała spółka - powiedział nam w piątek Piotr Stasiński, zastępca redaktora naczelnego "Gazety". - Co do pozostałych zarzutów, to uważam, że nasi dziennikarze dochowywali daleko idącej staranności, np. wielokrotnie publicznie stawialiśmy prezesowi Montkiewiczowi pytania dotyczące umowy z bankiem HSBC i do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi - dodał.
Ubezpieczyciel domaga się opublikowania na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej" przeprosin, w których obie dziennikarki oraz Adam Michnik wyrażą ubolewanie z powodu ukazania się tekstów godzących w dobre imię i reputację PZU i prezesa Montkiewicza. Ponadto PZU wystąpiło z wnioskiem o zasądzenie od pozwanych 2 mln zł oraz obciążenia ich kosztami procesu. - Kwota wynika z oceny szkód, jakie nam wyrządzono tymi publikacjami. Jest wysoka, ale proszę zwrócić uwagę, że wnioskujemy o przekazanie jej na cel społeczny - wyjaśnia rzecznik PZU. Według redaktora Stasińskiego, żądanie tak dużego odszkodowania jest niestosowne i może być próbą zastraszenia innych redakcji. - Publikowaliśmy wszystkie sprostowania przesłane nam przez PZU, choć trzeba powiedzieć, że najczęściej dotyczyły one mało znaczących fragmentów publikacji - twierdzi zastępca naczelnego "GW".