Pomysł od początku popierają sami przedsiębiorcy, którzy liczą na to, że poziom obsługi dużych firm znacznie się poprawi. Taki jest zresztą oficjalny powód tworzenia nowych urzędów. Nie wiadomo, ilu urzędników znajdzie w nich pracę. Mają to być osoby, które dziś zajmują się tzw. dużymi podatnikami. Jaki będzie ostateczny kształt nowej struktury - to zależy od parlamentu. - Sejm w środę w głosowaniu rozstrzygnie, czy te urzędy powstaną. Liczę na to, że tak będzie - powiedział PARKIETOWI wiceminister finansów Wiesław Ciesielski.
Specurzędy mogłyby zacząć działać od 1 stycznia 2004 r. i byłyby jednym z najważniejszych elementów modernizowanych służb skarbowych. Drugi ważny element to przejęcie przez służbę celną rozliczeń akcyzy i importowego VAT. Specjalne urzędy mają przejąć obsługę podatników, których roczne przychody wynoszą minimum 5 mln euro. Swoje siedziby będą miały w miastach wojewódzkich. Projekt ma jednak spore opóźnienie. O powołaniu nowych jednostek wiceminister Ciesielski mówił już na początku sierpnia ub.r.
Pośrednio nowy typ urzędów ma też zmienić nie najlepszy wizerunek polskiego fiskusa. Z badań przygotowanych przez Ministerstwo Finansów wynika, że już teraz przedsiębiorcy coraz lepiej oceniają aparat skarbowy. - Około 73% mówi, że zauważyło znaczącą poprawę - twierdzi wiceminister Ciesielski. Z tych samych badań wynika jednak, że 56% właścicieli firm oczekuje zmiany podejścia urzędników do podatników. - To powinien być jeden z najbardziej istotnych obszarów w działalności administracji podatkowej - ocenia Mats Grampert z Krajowego Urzędu Podatkowego Szwecji.
Zdaniem W. Ciesielskiego, relacje między urzędami skarbowymi a przedsiębiorcami poprawiają się. - Ale nie możemy zapominać, że dla nas, jako obywateli, powinno być ważne, aby służby skarbowe wypełniały przede wszystkim swój najważniejszych obowiązek, a więc gromadziły dochody do budżetu - mówi wiceminister Ciesielski.