- Tego rodzaju działanie na pewno nie sprzyjałoby tworzeniu nowych miejsc pracy w tym segmencie - mówił wiceminister Jacek Piechota w wywiadzie dla PARKIETU przed kilkoma dniami. Jego zdaniem, beneficjentem zmian stawek będą te firmy, które dziś rozliczają się jako osoby prawne i płacą 27-proc. CIT. - Oni zainwestują zaoszczędzone w ten sposób środki przede wszystkim w obniżanie kosztów, czyli np. informatyzację, mechanizację zakładu. A takie działania powodują ograniczanie liczby miejsc pracy. Tymi, którzy mogą je stworzyć najszybciej, są właśnie przedsiębiorcy mikro, którzy najczęściej prowadzą działalność jako osoby fizyczne. To im w szczególny sposób trzeba stworzyć przestrzeń finansową do zatrudniania nowych ludzi - uważa wiceminister gospodarki i pracy.Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z PKPP, pozostawienie ryczałtowych form rozliczania się z podatku dochodowego powinno wspomóc małe firmy. J. Mordasewicz chwali też sam pomysł ujednolicenia zasad opodatkowania działalności gospodarczej. - Taki postulat zgłaszaliśmy od dawna. Obecny stan, w którym część firm rozlicza się według CIT, a część według trzystopniowej skali PIT, utrudnia alokację kapitału - uważa ekspert PKPP.
J. Mordasewicz przypomina, że według wyliczeń Ministerstwa Finansów, obniżenie stawki CIT o 1 pkt proc. to ok. 500 mln zł mniej w budżecie. Oznaczałoby to, że w kasach przedsiębiorstw powinno zostać ok. 4 mld zł. - Dla porównania: firmy w 2001 r. ograniczyły swoje koszty pracy o ok. 10 mld zł. Nie sądzę jednak, żeby przedsiębiorstwa były bogatsze o te 4 mld zł, bo przecież plan resortu finansów zakłada likwidację ulg, zwiększy się też podatek od dywidendy. Wynik netto może być więc gorszy - mówi J. Mordasewicz.
Reforma zbyt płytka
Inaczej widzi sprawę Michał Stolarek, radca prawny kancelarii White & Case. Jego zdaniem, dzięki jednolitym zasadom opodatkowania przedsiębiorców system stanie się prostszy, a podatki przestaną być elementem konkurencji między firmami. Dodaje, że z tego powodu powinno odejść się od podatku zryczałtowanego i karty podatkowej - wtedy zasady byłyby jednakowe dla wszystkich.
- Skoro autorzy projektu decydują się na wprowadzenie podatku dochodowego dla rolników, likwidując w ten sposób ich przywileje, to nie ma powodu, dla którego miałby utrzymywać uprzywilejowanie innych grup, np. rzemieślników - uważa M. Stolarek.
Według Roberta Gwiazdowskiego z Centrum im. Adama Smitha, sprawa wysokości stawki CIT i włączenia do niego wszystkich przedsiębiorców, to dyskusja zastępcza, a zamieszanie ze stawkami tego podatku dowodzi, że Ministerstwo Finansów nie ma spójnej koncepcji zmian. - Na samym początku utrzymywało, że 24% to próg, poniżej którego nie da się zejść ze względu na dochody budżetu. Kilka tygodni później okazało się, że bez problemu można przyjąć 19-proc. stawkę. Oznacza to więc, że wysokość stawki nie ma zbyt dużego znaczenia - mówi R. Gwiazdowski.