Reklama

Wpatrzeni w Amerykę

Po dwóch miesiącach wzrostów giełdy europejskie z coraz większym trudem kontynuują zwyżki. To zapowiedź większej korekty lub nawet załamania korzystnych trendów. To zagrożenie przestanie być aktualne, jeśli tylko amerykański S&P 500 zamknie tydzień powyżej 950 punktów.

Publikacja: 17.05.2003 09:49

Od kiedy światowe rynki akcji pogrążyły się w bessie w marcu 2000 roku, nie było większej szansy na trwały trend wzrostowy. Wprawdzie na wykresie indeksu S&P 500, uważanego przez wielu analityków za kluczowy wskaźnik koniunktury na światowych giełdach, zdarzyło się już przełamanie głównej spadkowej linii trendu, ale nie stanowiło to początku trwałych wzrostów. Jest jeden zasadniczy, z technicznego punktu widzenia, powód, dla którego tym razem może być inaczej. Na wykresie S&P 500 widoczna jest 10-miesięczna konsolidacja. Mając za sobą tak silną podstawę, indeks powinien piąć się do góry przynajmniej przez kilka miesięcy. Warunek jest jeden - linia trendu pociągnięta po szczytach z września 2000 roku i marca 2002 roku musi zostać przełamana. Naturalną konsekwencją wybicia z konsolidacji górą byłoby załamanie 5-letniej formacji głowy i ramion, co odsunęłoby od amerykańskiego rynku akcji widmo scenariusza japońskiego (po wybiciu w dół z bardzo podobnej formacji Nikkei 225 przez 9 lat poruszał się w trendzie bocznym).

Konsekwentnie rosną notowania spółek technologicznych. Wprawdzie indeks Nasdaq Composite, po przekroczeniu 1500 punktów, zwolnił nieco tempo, ale na razie trudno jest znaleźć powody do niepokoju. Nawet gdyby wzrost miał zakończyć się przed - pojawiającą się czasem jako poziom, do którego zmierza indeks - wartością 1650 punktów, to zakończenie to nie powinno być gwałtowne. Od października zeszłego roku Nasdaq Composite zyskał prawie 40%, a tak rozległe trendy nie kończą się z reguły z dnia na dzień. Gdyby w najbliższych dniach rozpoczął się spadek, interpretowałbym go jako ruch powrotny w kierunku 1490 punktów. Spadek poniżej 1450 punktów i znajdującej się na tym poziomie linii trendu wzrostowego byłby sygnałem, że podaż jest silniejsza niż to się początkowo wydawało.

FT-SE 100

- 4 tysiące punktów

Coraz mniejszą chęć do kupowania europejskich akcji dobrze widać w Londynie. Od dołka z 12 marca indeks FT-SE 100 zyskał 22%, docierając do poziomu 4 tysięcy punktów. Trwającą już ponad dwa miesiące zwyżkę podzielić można na dwie fazy. W trakcie pierwszej (12-21 marca) byki zdobywały teren bez kłopotu. W ciągu zaledwie 9 sesji indeks zyskał 17%. Po dość gwałtownej, ale krótkiej korekcie, w drugiej fazie zwyżki kupującym nie idzie już tak łatwo. Od 31 marca do 6 maja (23 sesje) FT-SE 100 wzrósł o 8%. Zmianę charakteru trendu najlepiej oddaje sam wykres. O ile pierwsza część zwyżki to praktycznie linia ciągła biegnąca w kierunku północnym, o tyle druga prezentuje się już jako seria nachodzących na siebie szczytów i dołków. Zasadne jest w związku z tym podejrzenie, że po gwałtownej zwyżce w marcu, druga część trendu służyła (i służy) dystrybucji akcji.

Reklama
Reklama

Atmosfera może zostać oczyszczona na dwa sposoby. Albo trend wzrostowy przyspieszy zostawiając daleko w tyle nachodzące na siebie wzajemnie szczyty i dołki, albo rozpocznie się korekta zwyżki. Gdyby za obecnym wzrostem stała jakaś konsolidacja, byłbym zwolennikiem tego pierwszego rozwiązania. Ponieważ jednak przejście do wzrostów w połowie marca miało gwałtowny charakter, skłaniam się ku drugiej opcji. Sygnałem, że realizuje się spadkowy scenariusz, będzie dla mnie przełamanie wsparcia, znajdującego się na wysokości 3940 pkt. Tutaj przebiega linia trendu, obejmująca ostatnie cztery tygodnie notowań.

DAX - 3 tysiące punktów

Kłopoty z kontynuacją trendu wzrostowego na wykresie niemieckiego DAX również pojawiły się w pobliżu okrągłej liczby. Osiągnięcie 3 tys. punktów sprawiło, że zapał kupujących wyraźnie osłabł. Efektem jest zmiana trendu krótkoterminowego ze wzrostowego na boczny. Konsolidację ogranicza od góry szczyt z 6 maja, ustanowiony na 3067 pkt i dołek z 25 kwietnia, znajdujący się na 2838 pkt. Przekroczenie tej górnej bariery powinno dać początek nowej fali wzrostów, której zasięg szacuję na 3400 punktów. Korekta dotychczasowej zwyżki, w razie wybicia z konsolidacji dołem, nie powinna zatrzymać się wcześniej niż w okolicach 2700 CAC-40 - 3 tysiące punktów

Podobnie jak frankfurcki DAX, z granicą 3 tysięcy punktów kłopoty ma paryski CAC-40. Od początku maja na wykresie indeksu pojawiają się świece z wyraźnie zaznaczonymi górnymi cieniami. Jeśli dodać do tego wzajemnie nachodzące na siebie szczyty i dołki, to mamy sygnały dystrybucji akcji. Oznaką słabnięcia byków jest także przełamanie linii trendu opisującej 2-miesięczny wzrost. Europa jest coraz słabsza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama