To co wydarzyło się w ostatnią środę zapewne przejdzie do historii warszawskiej giełdy. I nie mam tu na myśli skali wzrostu indeksów, ale wartość obrotów i styl wybicia z długiego trendu horyzontalnego, który powinien otworzyć drogę do dalszych wzrostów.
Wściekłość, z jaką zaatakowały byki, była imponująca i z całą pewnością zaskakująca dla większości graczy na rynku. Wybuchła bomba z opóźnionym zapłonem, gdyż po rewelacyjnych wynikach PKN i lepszych niż oczekiwali analitycy wynikach TP, rynek zakończył wtorkową sesję spadkiem. Najwyraźniej przez noc inwestorzy przemyśleli sprawę i ruszyli do ostrych zakupów, skupiając się na akcjach telekomu. Popyt był w dużej części zasługą inwestorów zagranicznych, którzy najwyraźniej się nie przejęli rekomendacją sprzedaży wystawioną dla TP przez Merrill Lynch. Po drugiej stronie "frontu" zostały akcje PKN, które za wszelką cenę "ktoś" sprzedaje, wykorzystując polepszenie koniunktury.
Niestety, nie wszystko wygląda tak pięknie. Wzrosty odbywają się przy udziale kilku dużych spółek, głównie TP i KGHM, a wielu pesymistów zaczyna dobrze mówić o rynku. Technicznie również ten wzrost wygląda bardzo dobrze. Tak więc korekta w rejony 1140 wydaje się przesądzona i przy tych poziomach zamknąłbym oczy i kupował.
Uważam jednak, że z drogi na północ nie ma już odwrotu. Korekty są nieuniknione, ale bliskość unijnego referendum powinna przyspieszyć wzrosty i "wyciągnąć" indeks WIG20 do na razie niewyobrażalnych dla nas poziomów. Jednak w ferworze optymizmu radzę zwrócić uwagę na zestawienie portfeli OFE za kolejny okres. Jeżeli okaże się, że dalej redukują pozycje akcyjne i głównie to one sprzedawały akcje inwestorom zagranicznym podczas tego wzrostu, to nie wróżyłoby nic dobrego.
Zwróć uwagę: