Pernod Ricard (ma 99,4% kapitału) tłumaczył, że Agros sprzedał wszystkie firmy produkcyjne i nie będzie pozyskiwał kapitału na rynku publicznym. Dodatkowo, według inwestora, koszty utrzymywania statusu spółki publicznej są nieproporcjonalne do wynikających z tego korzyści i spółka powinna zostać wycofana z GPW. W połowie kwietnia przegłosował uchwałę w tej sprawie na NWZA. Wcześniej ogłosił wezwanie i zaproponował po 10 zł za akcje na okaziciela i 11,3 zł za akcje imienne.

Akcjonariusze mniejszościowi uważają, że uchwała o wycofaniu Agrosu z giełdy jest "sprzeczna z dobrymi obyczajami i jest dla nich krzywdząca". Według nich, Pernod Ricard w niewystarczający sposób uzasadnił wycofanie walorów z obrotu. Między innymi nie podał kosztów utrzymania statusu spółki publicznej. Inwestor nie ujawnił też, jakie ma plany wobec spółki, czy zostanie zlikwidowana, połączona z innym podmiotem, czy też podejmie jakąś działalność produkcyjną, co ma wpływ na jej wycenę.

W uzasadnieniu pozwu, do którego dotarliśmy, akcjonariusze przyznają, że Pernod Ricard zaoferował w wezwaniu cenę spełniającą kryteria określone w Prawie o publicznym obrocie, ale, według nich, była ona znacznie niższa od wartości godziwej akcji. Podali (za raportem rocznym za 2002 r.), że wartość księgowa na jeden walor Agrosu wynosi 22,67 zł. Większość aktywów spółki to gotówka, należności, pożyczki i, ich zdaniem, wartość godziwa nie może odbiegać znacząco od księgowej. Opozycja wylicza, że płynne aktywa Agrosu (środki po uwzględnieniu sprzedaży w połowie stycznia br. Agrosu Fortuny i znaków towarowych oraz należności i pożyczki gwarantowane przez Spearhead International) po odjęciu zobowiązań, w przeliczeniu na jedną akcję wynoszą ponad 17,5 zł. Wczoraj kurs wzrósł o 7% do 10 zł. Przedstawiciele Agrosu nie komentują pozwu akcjonariuszy mniejszościowych.