Iluzoryczne okazały się nadzieje, że po ukształtowaniu się sekwencji podobnej do odwróconej głowy i ramion na przestrzeni lutego i kwietnia na rynku krajowych blue chipów zapanują zdecydowane wzrosty. Nic takiego nie miało miejsca, choć indeks wybił się z tej konsolidacji i znajduje się powyżej średnich kroczących. Świeca o długim białym korpusie z 14 maja br. nie przekonała inwestorów, że warto kupować choćby w krótkim terminie. Pojawiły się po niej 3 czarne świece, które naruszyły już wsparcie w postaci połowy korpusu wspomnianej świecy. Sytuacja jest podobna do tej z 10 marca 2003. Podobnie zachowują się także podstawowe wskaźniki techniczne. Sygnały sprzedaży pojawiły się zwłaszcza na oscylatorach szybkich, co nie sugeruje szybkiego przypływu optymizmu na rynek. WIG20 zagłębił się poniżej szczytu z początku marca, co jest kolejnym argumentem nakazującym powątpiewać w kolejny atak popytu. W krótkim terminie kontynuacją korekty wzrostów jest najbardziej prawdopodobna. W dłuższym terminie niebawem dojdzie do testu wsparcia, składającego się ze średnich kroczących oraz wznoszącej się linii trendu zapoczątkowanego przed 3 miesiącami (minima lokalne z pierwszych dni marca i przełomu kwietnia i maja). To wyjaśni, w którym kierunku będzie poruszał się WIG20 w najbliższych tygodniach.

Za kilkanaście dni odbędzie się referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Doświadczenia innych państw regionu, które już wypowiedziały się w tej sprawie (Słowenia, Węgry, Słowacja) nie wskazują, że głos na "tak" wiąże się ze zwyżką na rynku akcji. Mało kto wątpi, że Polacy nie zdecydują się na wejście do UE. Ceny akcji uwzględniają zatem ten scenariusz. Zwyżki nie będzie. Gorzej, gdyby referendum nie wypaliłoby. Wówczas nadszedłby czas gruntownej przeceny aktywów różnych klas, w tym akcji.

Wyniki za I kwartał również nie stanowią zachęcającego argumentu do kupowania krajowych gigantów. Słabość banków jest aż nadto widoczna. Informatyka również nie rozpieszcza.