Reklama

Pasemko wahań złotego

Waluty krajów chcących wejść do strefy euro nie mogą zmienić swej wartości o więcej niż 2,25%. Jeżeli wahania kursów będą większe, kraje nie będą mogły przyjąć wspólnej waluty - wynika z wypowiedzi Pedro Solbesa, komisarza Unii Europejskiej do spraw polityki pieniężnej. Takie stanowisko praktycznie uniemożliwiłoby wejście naszego kraju do Eurolandu.

Publikacja: 21.05.2003 09:15

Przed przyjęciem euro każdy kraj członkowski musi przez dwa lata przebywać w ERM2, systemie przygotowującym do przyjęcia euro. W tym czasie wartość danej waluty nie może się zmienić o +/-15%. Tego przedziału obawia się większość ekonomistów ze względu na możliwe ataki walutowe. Tymczasem - według Pedra Solbesa, komisarza UE ds. polityki pieniężnej, ten przedział jest za szeroki.

- Ecofin zdecydował już kilka lat temu, że z punktu widzenia stabilności kursu wymiany powinna zostać użyta wcześniejsza koncepcja, przewidująca +/- 2,25% - powiedział w Pradze.

Bogusław Grabowski nazwał te warunki "absolutnie tragicznymi" dla krajów kandydackich. Dlaczego? Ekonomiści są zgodni - utrzymanie walut krajów kandydackich w tak wąskim paśmie wahań jest praktycznie niemożliwe.

- Nawet jeśli NBP i Ministerstwo Finansów wspólnie będą podejmować działania, mające na celu utrzymanie złotego w tym paśmie, koszty będą ogromne, a i tak nie będzie pewności, że się to uda - powiedział Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Przykładem może być sytuacja na Węgrzech ze stycznia tego roku, kiedy bank centralny interweniując na rynku, doprowadził do znacznych wahań kursu forinta.

Z problemem utrzymania walut w tak wąskim przedziale spotkały się już wcześniej kraje Europy Zachodniej. W rezultacie ataków spekulacyjnych z europejskiego systemu kursowego o tak wąskim paśmie wahań wyleciały na początku lat 90. brytyjski funt i włoski lir. Na dodatek obecnie dochodzi do drastycznych zmian kursów walut, czego przykładem może być sytuacja na rynku euro i dolara.

Reklama
Reklama

- Zdarzały się dni, kiedy wartość euro wobec dolara w ciągu godziny zmieniała się o 1,5% - stwierdził M. Zuber. - A rynek eurodolara jest największy na świecie.

Jednak Grzegorz Wójtowicz, członek Rady Polityki Pieniężnej, uważa, że ostatecznie przy naszym wejściu do ERM2 zostanie przyjęte pasmo wahań o 15% w obie strony.

- To będzie przecież wynik negocjacji między Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Centralnym z jednej strony, a rządem polskim i NBP z drugiej - powiedział. - Jednak dobrze, że takie wypowiedzi się pojawiają, gdyż widać, iż trwają rozmyślania, co będzie ze strefą euro po rozszerzeniu UE.

Czy taka wypowiedź oznacza, że władze unijne chcą odstraszyć kraje kandydackie od szybkiego wchodzenia do strefy euro?

- To nic nie oznacza - powiedział G. Wójtowicz. - Ma to podobne znaczenie jak w przypadku różnych wypowiedzi, dotyczących wysokości dopłat do polskiego rolnictwa po wejściu do UE, które pojawiały się w trakcie negocjacji akcesyjnych.

Wypowiedź P. Solbesa nie wywołała większej reakcji na rynku walutowym. Euro, które kosztowało rano 4,3352 zł, po publikacji opinii komisarza UE było warte 4,3316 zł. Cena dolara wynosiła - odpowiednio - 3,7220 i 3,7160 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama