Na amerykańskich rynkach akcji wystarczył jeden mocny spadek, aby diametralnie zmienić obraz techniczny indeksów. W największym stopniu ucierpiał DJIA. Po odbiciu się od prostej biegnącej po szczytach z drugiej połowy ub.r. przełamał wsparcie wyznaczane przez szczyt z 21 marca. Pozwala to spodziewać się w kolejnych tygodniach dotarcia do linii, łączącej dołki z jesieni 2002 i wiosny 2003 r. Składa się ona na dolną granicę tworzonej od kilku miesięcy formacji trójkąta. Taka sama figura załamała się na przełomie kwietnia i maja na S&P500, ale nie oznacza to, że perspektywy rynku widoczne przez pryzmat tego indeksu są lepsze. Pokonał on w poniedziałek półtoramiesięczną linię trendu rosnącego. W tej sytuacji nie wydaje się, żeby zniżka zatrzymała się wcześniej niż przy 896 pkt.
Jednak obserwując sekwencję zdarzeń z ostatnich 2 miesięcy trzeba liczyć się z realizacją bardziej pesymistycznego scenariusza, zakładającego atak na jesienne minima. Wiosenny wzrost przebiegał zgodnie ze znanym z poprzednich korekt bessy schematem. Gwałtowne odwrócenie trendu, szaleńczy wzrost, oparty na nadziejach, że może być już tylko lepiej, i po nim głębszy spadek. Następnie powrót dobrej koniunktury i powolne wytracanie tempa zwyżki, wynikające z publikowania kiepskich danych makro. I kiedy wydaje się, że nic nie jest w stanie "zmusić" indeksów do spadku, przychodzi silna przecena, dla której trudno wskazać racjonalny powód. Zabiera ona zyski z wielu poprzednich dni i powoduje, że kupujący akcje w tym czasie mają już na nich, średnio licząc, straty. Wobec braku dobrych wiadomości postanawiają skracać pozycje przyczyniając się do utrwalenia spadkowej tendencji. W poniedziałek wystąpił ostatni element tej układanki.
Na DAX-ie doszło do powstania trzytygodniowej formacji głowy z ramionami. Z jej wysokości wynika spadek w okolice 2700 pkt. Tutaj znajduje się najważniejsze wsparcie, którego przełamanie przesądzi o kontynuacji ruchu w dół. Negatywne przewidywania dotyczą również FT-SE100. Po opuszczeniu formacji rosnącego kanału, tworzonego od miesiąca, trudno liczyć na zatrzymanie podaży wcześniej niż przy 3600 pkt.