Obecnie minimalna stopa zwrotu wyliczana jest co kwartał za poprzednie 24 miesiące. Przedstawiciele towarzystw emerytalnych od dawna nie kryli niechęci do tego rozwiązania - grozi ona dopłatami PTE, którego fundusz nie uzyskał wymaganego przez ustawę minimum. Aby uniknąć tej sytuacji, zarządzający starają się upodobnić portfele swoich OFE do największych funduszy. A to z kolei prowadzi do sytuacji, w której wyniki funduszy zbliżają się do siebie.
Już raz pojawiła się propozycja wydłużenia okresu, za który naliczana jest minimalna stopa zwrotu. W projekcie nowelizacji ustawy o OFE, przygotowanym jeszcze przez Ministerstwo Pracy, proponuje się, aby wyliczeń tych dokonywano co pół roku i za okres 3 lat. Jednak projekt utknął w Sejmie. Tymczasem resort gospodarki i pracy w przygotowanych przez siebie założeniach do pakietu "Przede wszystkim przedsiębiorczość II", czyli tzw. pakietu BIS, proponuje kolejną zmianę. Chce, aby minimalna stopa zwrotu liczona była co 5 lat.
Część szefów towarzystw emerytalnych pozytywnie ocenia ten pomysł.
- Oszczędności emerytalne mają bardzo długi horyzont, dlatego też okres naliczania minimalnej stopy powinien to uwzględniać w swej konstrukcji. Można by więc powiedzieć, że im jest on dłuższy, tym lepiej - powiedział Dawid Sukacz, wiceprezes PTE Commercial Union. - Obecne rozwiązanie, czyli dwuletnia, krocząca średnia, de facto sprowadza okresy rozliczeniowe do poszczególnych kwartałów. Mamy więc długi horyzont inwestycyjny sprowadzony do dosyć krótkiego okresu oceny. Trzeba jednak podkreślić, że sam mechanizm minimalnej stopy zwrotu stanowi znaczący koszt systemowy, który jest ponoszony przez jego uczestników. Dlatego też w rozwiązaniu docelowym należałoby się zastanawiać nad wyeliminowaniem tego obciążenia.
Część jednak uważa, że jest to zmiana czysto kosmetyczna.