Reklama

Nie jesteśmy tak mądrzy jak Irlandczycy

Z Jeremim Mordasewiczem, ekspertem Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, rozmawia Jacek Sobala

Publikacja: 22.05.2003 09:29

Naprawa finansów dopiero po referendum. Rząd postanowił, że zajmie się ponownie programem wicepremiera Grzegorza Kołodki dopiero 10 czerwca. Co na to przedsiębiorcy, ile czasu bez dodatkowego uszczerbku dla naszej gospodarki można czekać na naprawę finansów?

One powinny być naprawione już przed laty, wtedy kiedy Polska miała najwyższy wzrost gospodarczy, a więc w latach 1996-1997. Dzisiejsza trudna sytuacja gospodarcza to efekt braku naprawy finansów publicznych w tamtym okresie.

Rada Ministrów zapowiedziała, że konsultacje w sprawie programu Kołodki będą jeszcze trwały? Jakich zmian, jakich reform oczekują przedsiębiorcy?

Naprawa finansów publicznych nie może ograniczyć się do innego niż dotychczas zarządzania publicznymi środkami. Ale to także trzeba zrobić, przede wszystkim przesunąć środki, które idą na różnego rodzaju świadczenia socjalne, na inwestycje. Na początku lat dziewięćdziesiątych rozwijaliśmy się szybko, wykorzystując rezerwy proste, które wynikały z przejścia od gospodarki centralnie sterowanej do rynkowej. Dzisiaj musimy inwestować.

A czy Państwa oczekiwania są w ogóle możliwe do spełnienia? Jakie szanse na przeprowadzenie tych reform ma rząd premiera Millera?

Reklama
Reklama

Niedobrze się stało, że na początku kadencji rządu nie zabrano się za te zmiany. Wtedy efekt pojawiłby się mniej więcej po dwóch-trzech latach, czyli w czwartym roku, roku wyborczym. Optymizm konsumentów, przekładający się na optymizm osób głosujących, zapewniłby rządowi lepsze wyniki. Niestety, opóźnienie tych zmian powoduje rozdwojenie jaźni u polityków, bo z jednej strony mają świadomość, że nie da się nie przeprowadzić reformy finansów publicznych, a z drugiej strony myślą już o następnych wyborach

No właśnie, jak to pogodzić?

To jest tak jak w przypadku alkoholika czy narkomana. Udaje się to najczęściej dopiero wtedy, kiedy taki człowiek odbije się od dna. Irlandia musiała naprawdę dostać w tyłek, mówiąc kolokwialnie, żeby zdecydować się na pakt zawarty między rządem, przedsiębiorcami i pracownikami. Żeby dokonać tego, o czym powiedziałem, przesunięcia wydatków socjalnych na wydatki prorozwojowe. Tam głównie przesunięto je na edukację, no i zdecydowano się również na zahamowanie wzrostu konsumpcji i poziomu życia, co jest niesłychanie trudne.

Ale z tego, co Pan mówi, wynika, że z nami jeszcze nie jest tak źle, że jeszcze nie jesteśmy w takiej sytuacji jak była Irlandia.

My mamy jeszcze gorszą sytuację, tylko nie jesteśmy na tyle mądrzy jak Irlandczycy. Według jednego z sondaży opinii publicznej, 81% społeczeństwa oczekuje zwiększenia świadczeń socjalnych. Ci ludzie nie myślą o tym, że już tylko połowa, dokładnie 52%, ludzi w wieku produkcyjnym w Polsce pracuje.

(tekst rozmowy radiowej

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama