Właściciel Tryg Polska miał jeszcze do niedawna bardzo ambitne plany wobec naszego rynku. Jego spółka w momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej miała osiągnąć 5-proc. udział w przypisie składki sektora majątkowego. - Uzyskanie takiego udziału w polskim rynku pozwoliłoby naszej spółce osiągnąć punkt krytyczny. Obecnie przekroczyliśmy 2% i mam świadomość, że jeszcze mamy dużo do zrobienia - powiedział wczoraj Otto A. Groegler, prezes Tryg Polska. - Duński rynek rozwijał się poprzez przejęcia. To samo będzie dotyczyć polskiego rynku. Nie jesteśmy jednak jeszcze gotowi do kupowania konkurentów. W spółce cały czas trwa proces restrukturyzacji - dodał.
Na razie Tryg Polska stawia na rozwój organiczny, kładąc nacisk na rentowność przyjmowanego do ubezpieczenia ryzyka. W I kwartale 2003 r. ubezpieczyciel uzyskał 77,8 mln zł przypisu składki brutto, co oznacza wzrost o 9,3% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Na koniec kwietnia dynamika składki skoczyła już do 13,1%. To przyspieszenie udało się osiągnąć głównie dzięki sprzedaży ubezpieczeń komunikacyjnych. - Plan finansowy przewidywał osiągnięcie w br. 303 mln zł przypisu składki. Jeśli jednak uda nam się utrzymać obecną dynamikę, to niewykluczone że wzrośnie on do 313 mln zł - poinformował Soren Kjeldsen, wiceprezes ds. finansów. Według prezesa Otto A. Groeglera, udział polis komunikacyjnych ma być stopniowo ograniczany przez wzrost sprzedaży innych grup ubezpieczeń.
Reżim kosztowy i większa rentowność portfela inwestycyjnego pozwoliły Tryg Polska poprawić w I kwartale wyniki finansowe. Zysk brutto wyniósł 3,5 mln zł, wobec 1,8 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wzrósł z 1,1 mln zł do 3 mln zł. Wiceprezes Kjeldsen nie chciał ujawnić prognozy zysku na 2003 r. Należy jednak spodziewać się, że nie będzie rósł liniowo z kwartału na kwartał, bo spółkę czekają duże odpisy amortyzacyjne w związku z wdrażaniem centralnego systemu informatycznego.