To może bowiem oznaczać, że część reklam trafi do innych mediów. W efekcie wyniki firm z branży mogą być lepsze od oczekiwań.
Na piątkowym zamknięciu za akcję Agory płacono 47,6 zł, o 0,6% więcej niż dzień wcześniej. Była to już kolejna sesja, na której papiery wydawcy "Gazety Wyborczej" zyskiwały na wartości. Wolumen obrotu był dwukrotnie wyższy niż średnio w ostatnim miesiącu i wyniósł ponad 115 tys. walorów.
Wszystko wskazuje na to, że przecenione w ciągu pierwszych czterech miesięcy 2003 roku akcje ponownie znalazły się w polu zainteresowania inwestorów. - Na skutek niekorzystnych informacji płynących ze spółki niedoważano ją w portfelach - uważa Radosław Solan, analityk BDM PKO BP. - Kurs wahał się wielokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy, tworząc dwa dna. Rynek zdyskontował zarówno słabe wyniki za I kwartał, jak i nie najlepsze oczekiwania co do całego półrocza. Jednak porozumienie zawarte przez nadawców największych stacji telewizyjnych odnośnie do polityki rabatowej może przyczynić się do poprawy sytuacji na rynku reklamy - dodał.
Od ponad dwóch lat średni rabat w telewizji przekracza 50%. W 2002 roku jego wartość sięgnęła nawet 67%. Inne media zarzucały stacjom telewizyjnym, że psują rynek. Niskie ceny przyciągały firmy, których do tej pory nie było stać na reklamę na małym ekranie.
- Ten rok musi doprowadzić do spotkania przy okrągłym stole ze stacjami komercyjnymi - mówił Włodzimierz Ławniczak, dyrektor biura reklamy TVP na początku ubiegłego tygodnia. Podkreślał też, że telewizja publiczna jest gotowa do zakończenia rabatowej wojny, w wyniku której koszt reklamy telewizyjnej w Polsce jest jedynie dwukrotnie wyższy niż w prasie, podczas gdy w krajach Unii Europejskiej 6-7-krotnie. Jego propozycję poparli przedstawiciele stacji komercyjnych.