Reklama

Załamanie jest coraz bliżej

Przebieg ostatnich sesji pokazuje, że kupujący wystrzelali całą amunicję na sesji 14 maja. Atak na ukształtowany wtedy szczyt nie powiódł się, co zapowiada spadek notowań w najbliższych dniach. Kierunek trendu w średnim terminie wciąż pozostaje nierozstrzygnięty.

Publikacja: 24.05.2003 10:25

Od początku miesiąca na GPW mamy do czynienia z kolejnym etapem trendu wzrostowego, zapoczątkowanego jeszcze w marcu. Kupujący poczuli się nieco pewniej, tempo zwyżki zwiększyło się. Od dołka z 30 kwietnia do maksimum z 14 maja, czyli w ciągu 9 sesji, wartość WIG20 wzrosła o 5,6%. Niestety, czwartkowe notowania musiały w dużym stopniu popsuć dobre samopoczucie byków. Indeks największych spółek osiągnął już w pewnym momencie 1178 pkt, żeby na koniec sesji spaść do 1168 pkt. Mimo piątkowego wzrostu atak na szczyt z 14 maja nie powiódł się, kontrolę nad rynkiem powinna przejąć w najbliższych dniach podaż. Nie sposób w tej chwili stwierdzić, czy oznacza to definitywne zakończenie zwyżki, czy też tylko korektę i tak niezbyt imponujących osiągnięć byków. W najbliższych dniach oczekuję ponownego sprawdzenia wytrzymałości wzrostowej linii trendu, biorącej początek w marcu. Linia ta znajduje się na 1135 pkt.

A może to już teraz?

Wprawdzie rozstrzyganie już teraz, jaki będzie wynik testu tego wsparcia, to trochę wróżenie z fusów, ale chciałbym zwrócić uwagę na jeden ciekawy aspekt wykresu WIG20. Otóż, gdyby linię trendu, biorącą początek jeszcze w styczniu 2002 r., poprowadzić w "kreatywny" sposób, to znaczy ścinając szczyt z 3 czerwca 2002 r., to okaże się, że i w zeszłym tygodniu, i w tym opór ten był testowany. Gdyby wciąż nie zakończona druga próba również nie powiodła się, konsekwencje będą istotne. Ponieważ opisywana prosta stanowi część trendu wyższego rzędu, jest ważniejsza niż wsparcie biorące początek w marcu tego roku. Zatem to może być koniec dwumiesięcznych wzrostów. Naturalną konsekwencją takiej interpretacji wykresu będzie spadek WIG20 do 1070 pkt.

Wróćmy do zwykłej (nie "kreatywnej") analizy technicznej. Linia trendu spadkowego, pociągnięta dokładnie po szczytach z 25 stycznia i 3 czerwca 2002 r., znajduje się w okolicach 1200 pkt. Wykres WIG20 jeszcze do niej nie dotarł. Zatem po spadku do wsparcia na 1135 pkt i odbiciu od niego, możliwy byłby ponowny zryw do 1200 pkt. Na nic więcej kupujących w mojej opinii nie stać.

Jeszcze inną interpretację linii trendu, biorącej początek w styczniu 2002 r., narzuca indeks WIG. Na wykresie tego wskaźnika prosta ta została w trakcie zeszłotygodniowego zrywu pokonana, a ostatnie sesje to tylko ruch powrotny do niej. Owszem, w najbliższych dniach moglibyśmy mieć do czynienia ze spadkami, ale ich zasięg byłby dużo bardziej ograniczony, niż wskazuje na to wykres WIG20. Wsparcie wyznaczane przez opisywaną linię znajduje się na poziomie 14,7 tys. pkt, tylko 350 pkt od piątkowego zamknięcia indeksu. Bariera ta jest o tyle istotna, że tutaj przebiega także krótkoterminowa linia trendu wzrostowego. Po chwilowym ochłodzeniu, czekałaby nas ok. 10-proc. zwyżka. Tyle dzieli bowiem WIG od szczytu ze stycznia 2002 r. (16,3 tys. pkt).

Reklama
Reklama

Indeks cenowy kończy wzrost

Oglądanie warszawskiego rynku przez pryzmat WIG20 prowadzi do wniosku, że nasza giełda nie nadąża za wzrostową falą, jaka przetoczyła się przez rozwinięte parkiety na wiosnę. Tymczasem za rynkami zagranicznymi nie nadążają przede wszystkim największe spółki. WIG20 znajduje się ok. 10% ponad marcowym dołkiem, podczas gdy Indeks Cenowy Parkietu (ICP) zdecydowanie rośnie już od października zeszłego roku i w tym czasie pokonał dystans ponad 30%. Nie ulega wątpliwości, że GPW stoi w ostatnich miesiącach średnimi i małymi spółkami. Ale dobry czas dla tego rodzaju papierów mija.Indeks ICP już prawie dotarł do górnego ograniczenia kanału wzrostowego, który obejmuje całą 7-miesięczną zwyżkę. Ponieważ trend rozpoczął się bez odpowiedniego przygotowania (mam na myśli solidną konsolidację), bardzo trudno będzie pokonać wspomniany opór. Chciałbym zwrócić też uwagę na bardzo duże znaczenie 10 000 pkt na wykresie tego wskaźnika. Na tym poziomie dochodziło w przeszłości kilkakrotnie do zmian trendu, a od wartości tej ICP dzieli tylko 540 pkt (6%). W pierwszej fazie wzrostów, zakończonej w połowie stycznia, ICP zyskał 23%. Gdyby ten sam wynik miał powtórzyć się w tej fali, to powinien zakończyć zwyżkę na 10 tys. pkt. To, w mojej opinii, ostatnia faza hossy na małych i średnich spółkach. Nie podejmuję się zgadywać, jak długo etap ten może potrwać. Dolne ramię opisywanego kanału znajduje się na wysokości 8,6 tys. punktów. To zarazem najbliższe wsparcie na wykresie Indeksu Cenowego.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama