Od początku miesiąca na GPW mamy do czynienia z kolejnym etapem trendu wzrostowego, zapoczątkowanego jeszcze w marcu. Kupujący poczuli się nieco pewniej, tempo zwyżki zwiększyło się. Od dołka z 30 kwietnia do maksimum z 14 maja, czyli w ciągu 9 sesji, wartość WIG20 wzrosła o 5,6%. Niestety, czwartkowe notowania musiały w dużym stopniu popsuć dobre samopoczucie byków. Indeks największych spółek osiągnął już w pewnym momencie 1178 pkt, żeby na koniec sesji spaść do 1168 pkt. Mimo piątkowego wzrostu atak na szczyt z 14 maja nie powiódł się, kontrolę nad rynkiem powinna przejąć w najbliższych dniach podaż. Nie sposób w tej chwili stwierdzić, czy oznacza to definitywne zakończenie zwyżki, czy też tylko korektę i tak niezbyt imponujących osiągnięć byków. W najbliższych dniach oczekuję ponownego sprawdzenia wytrzymałości wzrostowej linii trendu, biorącej początek w marcu. Linia ta znajduje się na 1135 pkt.
A może to już teraz?
Wprawdzie rozstrzyganie już teraz, jaki będzie wynik testu tego wsparcia, to trochę wróżenie z fusów, ale chciałbym zwrócić uwagę na jeden ciekawy aspekt wykresu WIG20. Otóż, gdyby linię trendu, biorącą początek jeszcze w styczniu 2002 r., poprowadzić w "kreatywny" sposób, to znaczy ścinając szczyt z 3 czerwca 2002 r., to okaże się, że i w zeszłym tygodniu, i w tym opór ten był testowany. Gdyby wciąż nie zakończona druga próba również nie powiodła się, konsekwencje będą istotne. Ponieważ opisywana prosta stanowi część trendu wyższego rzędu, jest ważniejsza niż wsparcie biorące początek w marcu tego roku. Zatem to może być koniec dwumiesięcznych wzrostów. Naturalną konsekwencją takiej interpretacji wykresu będzie spadek WIG20 do 1070 pkt.
Wróćmy do zwykłej (nie "kreatywnej") analizy technicznej. Linia trendu spadkowego, pociągnięta dokładnie po szczytach z 25 stycznia i 3 czerwca 2002 r., znajduje się w okolicach 1200 pkt. Wykres WIG20 jeszcze do niej nie dotarł. Zatem po spadku do wsparcia na 1135 pkt i odbiciu od niego, możliwy byłby ponowny zryw do 1200 pkt. Na nic więcej kupujących w mojej opinii nie stać.
Jeszcze inną interpretację linii trendu, biorącej początek w styczniu 2002 r., narzuca indeks WIG. Na wykresie tego wskaźnika prosta ta została w trakcie zeszłotygodniowego zrywu pokonana, a ostatnie sesje to tylko ruch powrotny do niej. Owszem, w najbliższych dniach moglibyśmy mieć do czynienia ze spadkami, ale ich zasięg byłby dużo bardziej ograniczony, niż wskazuje na to wykres WIG20. Wsparcie wyznaczane przez opisywaną linię znajduje się na poziomie 14,7 tys. pkt, tylko 350 pkt od piątkowego zamknięcia indeksu. Bariera ta jest o tyle istotna, że tutaj przebiega także krótkoterminowa linia trendu wzrostowego. Po chwilowym ochłodzeniu, czekałaby nas ok. 10-proc. zwyżka. Tyle dzieli bowiem WIG od szczytu ze stycznia 2002 r. (16,3 tys. pkt).