Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Im bliżej referendum, tym więcej tematów dyskusji i informacji dotyczy Unii Europejskiej. Najważniejszą dla nas informacją jest zapewnienie Premiera, że rząd się nie rozpadnie przez przeprowadzeniem referendum. Mimo, iż trzeszczy w szwach, to podobno nici wytrzymają jeszcze tych kilka dni. Co potem, to już trudno powiedzieć. Wszelkie trudne decyzje są przekładane na "zaraz po referendum". Nikt nie będzie przecież psuł świetnych nastrojów społeczeństwa, jakie powinny panować po licznych festynac

Publikacja: 25.05.2003 18:15

Im bliżej referendum, tym więcej tematów dyskusji i informacji dotyczy Unii

Europejskiej. Najważniejszą dla nas informacją jest zapewnienie Premiera, że

rząd się nie rozpadnie przez przeprowadzeniem referendum. Mimo, iż trzeszczy

w szwach, to podobno nici wytrzymają jeszcze tych kilka dni. Co potem, to

już trudno powiedzieć. Wszelkie trudne decyzje są przekładane na "zaraz po

Reklama
Reklama

referendum". Nikt nie będzie przecież psuł świetnych nastrojów

społeczeństwa, jakie powinny panować po licznych festynach unijnych. Trzeba

dbać o frekwencję. To jest obecnie najważniejszy problem zwolenników

integracji. Sam wynik referendum wydaje się przesądzony. Bardziej istotne

jest, by ten wynik był wiążący. Sprawa jest ciekawa, gdyż okazało się, że na

razie nie ma pewności, czy istnieje "plan B", czyli, gdyby referendum nie

Reklama
Reklama

było ważne. W przyszłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny orzeknie, czy

Parlament jest władny podjąć decyzję w sytuacji braku wymaganej frekwencji w

referendum. Zatem, by nie burzyć nastrojów, podjęcie decyzji co do planu

reformy finansów publicznych odłożono na termin "poreferendalny". Także

wtedy dowiemy się, jak będzie wyglądać sprawa opodatkowania zysków z

inwestycji kapitałowych.

Reklama
Reklama

Do wspomnianego planu pewnie będziemy jeszcze wracać, jak już znane będą

szczegóły. Wtedy się okaże, jakie są szanse na możliwe szybkie wejście

Polski do strefy euro. Ministerstwo Finansów jeszcze się łudzi, że będzie w

2006 roku, ale analitycy już biorą pod uwagę rok 2008. W związku z tym

tematem pojawiły się ostatnio dwie ciekawe informacje. Pierwsza jest taka,

Reklama
Reklama

że system ERM2, według którego ma być notowana nasza waluta przez dwa (choć

tu nie ma jeszcze pewności) lata poprzedzające wejście do strefy euro,

według propozycji komisarza ds. polityki pieniężnej UE, zakłada wąski

korytarz wahań złotówki wobec euro. Ma on wynosić +/-2,25%. Sprawi to, że

ryzyko kursowe złotówki wobec euro zdecydowanie spadnie, a tym samym

Reklama
Reklama

inwestycje w Polsce staną się mniej ryzykowne. To może spowodować, że nasilą

się tendencje umocnienia się złotówki za sprawą większych inwestycji

portfelowych. Trzeba także pamiętać, że prognozowany jest również napływ

środków unijnych. To jest na razie propozycja, ale już z wypowiedzi MF i

przedstawicieli NBP widać, że będzie ona trudna do zaakceptowania. Jest to

Reklama
Reklama

jednak temat na przyszłość, gdyż najpierw musimy spełnić warunki wstępne, by

w ogóle myśleć o euro. Właśnie możliwość spełnienia, bądź nie, tych warunków

jest uzależniona od ostatecznej wersji programu naprawy finansów

publicznych. Zwiększony deficyt budżetowy, jak chce minister Hausner sprawi,

że wejście do strefy euro będzie trzeba odłożyć. Druga informacja związana z

walutą euro to potwierdzenie, że obywatele Wielkiej Brytanii nie palą się do

wejścia do strefy euro. To na pewno cieszy Amerykanów, gdyż dolar nadal

pozostaje główną walutą świata. Jeśli kogoś interesuje temat "walki" walut

to odsyłam do ciekawego artykułu, jaki ukazał się w Świątecznej GW, którego

autorem jest Witold Gadomski.

Mamy też pierwsze oznaki, że gospodarka ma szansę na poprawę. W tym tygodniu

podane zostały dobre dane dotyczące produkcji przemysłowej oraz sprzedaży

detalicznej. Na razie ta pierwsza opierała się głównie na wzroście eksportu,

ale wzrost sprzedaży detalicznej daje nadzieję, że to się już zmienia. Jest

bowiem ważne, by uniezależnić (na ile to możliwe) wzrost produkcji od

czynników zagranicznych. Kiepskie dane napływające ze strefy euro sprawiają,

że należy się obawiać, że popyt z tego źródła osłabnie. Lepsze dane z

realnej gospodarki nie wpłyną najprawdopodobniej na decyzję RPP i ta na

najbliższym posiedzeniu dokona kolejnej obniżki o 25 pkt bazowych.est złe, ale powoli wychodzi na

to, że w odczuciach uczestników rynku liczenie na kontynuację takiego ruchu

zakrawa już na naiwność. W ostatnich miesiącach ilość fałszywek i pułapek

technicznych znacznie przekraczała wcześniej notowaną średnią. Czy to

świadczy o zwiększonej skali trudności przy operowaniu na naszym rynku? Na

pewno tak, przy czym za ilość takich zdarzeń odpowiada też brak trendu. W

czasie konsolidacji pułapek zawsze może być sporo. Nie da się ukryć, że

gracze nastawieni na grę w średnim terminie (czy jeszcze tacy tu są?) na

naszym rynku przeżywają ciężkie chwile próby cierpliwości. Wybicia, które

nie są faktycznymi wybiciami. Częste zmiany kierunku ruchu, brak wyraźnej

tendencji. To wszystko sprawia, że przy zachowaniu strategii

średnioterminowych portfele nie mają szans na satysfakcjonujący wzrost

wartości. Dobrze jest jeśli one nie maleją. Nie można się zatem dziwić, że

panuje obecnie ogólne zniechęcenie do tego typu gry. Teraz znacznie

częściej, gdy pojawi się parę punktów zysku szybko zamyka się pozycję. Wielu

graczy, którzy przywykli już do takiego stanu rzeczy nie dziwi taka

sytuacja.

Przyznam, że ja nie mogę przywyknąć. Nadal gdzieś tam w środku łudzę się, że

wkrótce pojawi się wyraźniejsza tendencja, że któreś wybicie w końcu okaże

się tym właściwym i rozpocznie spiralę wzrostu (lub spadku) podgrzewaną

przez uciekających z rynku. Myślę, że taki czas nadejdzie. Powoli utwierdzam

się w tym patrząc na zachowanie rynku. Mała zmienność na sesjach oraz

niewielkie ruchy w jedną i drugą stronę powodują pojawienie się poczucia

bezpieczeństwa u grających. Może to prowadzić do mniej ostrożnej gry.

Głównie przejawia się to w większej liczbie otwartych pozycji. Sama liczba

nie jest może niepokojąca, bo przecież mała zmienność wymusza powiększenie

pozycji. Wynika to choćby z zasady stałego ryzyka zajmowanej pozycji. Małe

zygzaki przy małej zmienności oraz fakt, że ostatnio doświadczaliśmy sporej

liczby pułapek mogą stworzyć wybuchową mieszankę odejścia graczy od

ustawiania stopów. Po pierwsze, pułapki sprawiły, że ustawione wcześniej

stopy okazały się nieskuteczne, bo zamykały pozycje w najmniej odpowiednich

chwilach. Nikt przecież nie lubi zamykać krótkich pozycji na szczycie lub

długich w dołku. Po drugie, zygzaczki sprawiają, że nawet przy podjęciu

błędnej decyzji kusi, by stratę "przeczekać", bo rynek i tak zaraz wróci.

Może to prowadzić to niefrasobliwości, która zwykle źle się kończy. Nie

zapominajmy także o tym, że mała zmienność to mniejsze wyniki gotówkowe, a

te przecież są w ostatecznym rozrachunku najistotniejsze. Ciężko jest

obecnie sporo zarobić na giełdzie. Kto chce osiągnąć wynik musi otworzyć

większe pozycje (więcej otwartych kontraktów). Ma możliwość, bo mniejsza

zmienność to mniejszy wymagany depozyt. W tym kontekście nie dziwi rekordowy

poziom LOP. Znamienne jest także to, że pamiętny wzrost z poprzedniej środy

nie spowodował paniki wśród posiadaczy krótkich pozycji. Ba, LOP wtedy

wzrósł, co sugeruje, że zwiększyła się liczba pozycji wynikających z braku

wiary, co do faktycznych pobudek kupujących. Niewiele osób wierzy, że

większy trend może mieć miejsce. Lepiej się ostatnio wychodziło grając na

krótko po większym wzroście lub na długo po spadku i taka jest obecna

taktyka sporej grupy, jeśli nie większości, graczy. Przy dużym zaangażowaniu

taka gra może okazać się bolesna, gdy przyjdzie TEN dzień.

Ale o czym my tu piszemy? Jaki "TEN" dzień? Przecież każdy widzi jak jest.

Trendy na naszym rynku to słodka przeszłość, którą będą wspominać niedługo

jedynie najstarsi górale. Można przypuszczać, że tak na poprzedni akapit

zareagują gracze, którzy obserwowali ostae da się także ukryć, że ostatnio to "w bok" zakrzywia

się lekko do góry. Nawet na wykresie dziennym widać kanał wzrostowy

wig20fut.gif Ostatnia sesja potwierdziła, że trend zdaje się przyspieszać.

Obroniona została przecież dosyć stroma linia trendu Kontrakty.gif Nie

należy tego bagatelizować, ale oczywiście jest też druga strona medalu. W

czwartek doszło do zbliżenia się do poziomu szczytu, ale zabrakło popytu, by

go poważniej zaatakować. Czy tak wygląda silny rynek? Może tak wyglądać.

Jeśli założyć, że mamy do czynienia z początkiem trendu wzrostowego to nie

musi być to zaraz wystrzał w górę. Za dobrą monetę można w tej chwili brać

wznoszące się dołki. To one wyznaczają faktyczne tempo zwyżki. Obecnie

sytuacja zrobiła się dość komfortowa pod względem zajmowania pozycji. Z

jednej strony mamy opór w okolicy 1185-91 pkt, a z drugiej wsparcie w

postaci linii trendu. Ze względu na spore nachylenie tej ostatniej należy

się liczyć z tym, że wkrótce dojdzie do przebicia któregoś z tych poziomów.

Polaryzacja rynku w postaci dużej liczby otwartych pozycji sygnalizuje, że

odczucia graczy są mocno zróżnicowane. Każdy jest niemal pewny swego i

stawia na to pieniądze.

Wprawdzie czwartkowy nieudany atak wzbudził wiele obaw, to patrząc jedynie

na wykresy należy przyznać nieco większe szanse na wzrost. Wykresy

tygodniowe wykazują na razie spokojną tendencję wzrostową FUTUREStyg.gif

Potwierdzona ona jest przez wzrost szybkich wskaźników CCItyg_fut.gif

ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif Także rośnie MACD powoli oddalając się od

swojej linii sygnału MACDtyg_fut.gif Jak widać na wykresie cen naruszona

została linia trendu spadkowego pociągnięta od poziomu szczytu w 2000 roku.

Może się ona wydawać mało znacząca, gdyż opiera się jedynie na dwóch

szczytach, ale warto zauważyć, że jej nachylenie jest identyczne z

nachyleniem innej linii kanal.gif Myślę, że przebicie jej okaże się dobrym

sygnałem.

O kanale na wykresie dziennym już pisałem wcześniej. Dodajmy do tego dobrą

sytuację na wskaźnikach MACDdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif

RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif Na uwagę może zasługiwać wysoka

wartość tego ostatniego, co sugerowałoby wykupienie. Faktycznie, mając w

pamięci ruchy rynku w ostatnich miesiącach, można założyć, że rynek jest

wykupiony. To jednak jest jeszcze za mało na sygnał sprzedaży. Wykupienie

powinno się także objawić osłabieniem na wykresie cen. Ten jednak jakoś się

trzyma. Pokonanie oporu zaneguje to strzeżenie. Pokonanie wsparcia

potwierdzi i da sposobność do zajęcia krótkiej pozycji.

Sytuacja techniczna nie jest jednoznaczna, bo taka być po prostu nie może.

Rynek przez dłuższy czas poruszał w trendzie bocznym i teraz mamy tego

skutki. Po pierwsze przywiązanie mentalne inwestorów do takiego stanu i

oczekiwanie, że będzie on trwał nadal. Po drugie, narzędzia skuteczne w

czasie konsolidacji już sugerują, by podjąć próby zajęcia pozycji

przeciwnej, do tego co sugerują narzędzia nieco wolniejsze. To powoduje

pewne wątpliwości, ale zawsze z pomocą idzie sam wykres cen, a tu jeszcze

poważnego powodu do zajęcia krótkich pozycji nie było. Można się było

wprawdzie o nie pokusić po czwartkowym fiasku ataku na szczyt, ale piątkowe

problemy z dalszym spadkiem powinny wśród posiadaczy krótkich pozycji

wzbudzić szczególną ostrożność. Pokonanie oporu powinno być dla nich

sygnałem opuszczenia rynku lub nawet odwrócenia pozycji. Oczywiście, mamy tu

założenie, że pokonanie oporu nie okaże się pułapką i przyniesie dalszy

wzrost. Nie musi być to zaraz TEN dzień, ale nie jest wykluczone, że obecne

tempo zwyżki byłoby utrzymane.

Kamil Jaros

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama