jednak temat na przyszłość, gdyż najpierw musimy spełnić warunki wstępne, by
w ogóle myśleć o euro. Właśnie możliwość spełnienia, bądź nie, tych warunków
jest uzależniona od ostatecznej wersji programu naprawy finansów
publicznych. Zwiększony deficyt budżetowy, jak chce minister Hausner sprawi,
że wejście do strefy euro będzie trzeba odłożyć. Druga informacja związana z
walutą euro to potwierdzenie, że obywatele Wielkiej Brytanii nie palą się do
wejścia do strefy euro. To na pewno cieszy Amerykanów, gdyż dolar nadal
pozostaje główną walutą świata. Jeśli kogoś interesuje temat "walki" walut
to odsyłam do ciekawego artykułu, jaki ukazał się w Świątecznej GW, którego
autorem jest Witold Gadomski.
Mamy też pierwsze oznaki, że gospodarka ma szansę na poprawę. W tym tygodniu
podane zostały dobre dane dotyczące produkcji przemysłowej oraz sprzedaży
detalicznej. Na razie ta pierwsza opierała się głównie na wzroście eksportu,
ale wzrost sprzedaży detalicznej daje nadzieję, że to się już zmienia. Jest
bowiem ważne, by uniezależnić (na ile to możliwe) wzrost produkcji od
czynników zagranicznych. Kiepskie dane napływające ze strefy euro sprawiają,
że należy się obawiać, że popyt z tego źródła osłabnie. Lepsze dane z
realnej gospodarki nie wpłyną najprawdopodobniej na decyzję RPP i ta na
najbliższym posiedzeniu dokona kolejnej obniżki o 25 pkt bazowych.est złe, ale powoli wychodzi na
to, że w odczuciach uczestników rynku liczenie na kontynuację takiego ruchu
zakrawa już na naiwność. W ostatnich miesiącach ilość fałszywek i pułapek
technicznych znacznie przekraczała wcześniej notowaną średnią. Czy to
świadczy o zwiększonej skali trudności przy operowaniu na naszym rynku? Na
pewno tak, przy czym za ilość takich zdarzeń odpowiada też brak trendu. W
czasie konsolidacji pułapek zawsze może być sporo. Nie da się ukryć, że
gracze nastawieni na grę w średnim terminie (czy jeszcze tacy tu są?) na
naszym rynku przeżywają ciężkie chwile próby cierpliwości. Wybicia, które
nie są faktycznymi wybiciami. Częste zmiany kierunku ruchu, brak wyraźnej
tendencji. To wszystko sprawia, że przy zachowaniu strategii
średnioterminowych portfele nie mają szans na satysfakcjonujący wzrost
wartości. Dobrze jest jeśli one nie maleją. Nie można się zatem dziwić, że
panuje obecnie ogólne zniechęcenie do tego typu gry. Teraz znacznie
częściej, gdy pojawi się parę punktów zysku szybko zamyka się pozycję. Wielu
graczy, którzy przywykli już do takiego stanu rzeczy nie dziwi taka
sytuacja.
Przyznam, że ja nie mogę przywyknąć. Nadal gdzieś tam w środku łudzę się, że
wkrótce pojawi się wyraźniejsza tendencja, że któreś wybicie w końcu okaże
się tym właściwym i rozpocznie spiralę wzrostu (lub spadku) podgrzewaną
przez uciekających z rynku. Myślę, że taki czas nadejdzie. Powoli utwierdzam
się w tym patrząc na zachowanie rynku. Mała zmienność na sesjach oraz
niewielkie ruchy w jedną i drugą stronę powodują pojawienie się poczucia
bezpieczeństwa u grających. Może to prowadzić do mniej ostrożnej gry.
Głównie przejawia się to w większej liczbie otwartych pozycji. Sama liczba
nie jest może niepokojąca, bo przecież mała zmienność wymusza powiększenie
pozycji. Wynika to choćby z zasady stałego ryzyka zajmowanej pozycji. Małe
zygzaki przy małej zmienności oraz fakt, że ostatnio doświadczaliśmy sporej
liczby pułapek mogą stworzyć wybuchową mieszankę odejścia graczy od
ustawiania stopów. Po pierwsze, pułapki sprawiły, że ustawione wcześniej
stopy okazały się nieskuteczne, bo zamykały pozycje w najmniej odpowiednich
chwilach. Nikt przecież nie lubi zamykać krótkich pozycji na szczycie lub
długich w dołku. Po drugie, zygzaczki sprawiają, że nawet przy podjęciu
błędnej decyzji kusi, by stratę "przeczekać", bo rynek i tak zaraz wróci.
Może to prowadzić to niefrasobliwości, która zwykle źle się kończy. Nie
zapominajmy także o tym, że mała zmienność to mniejsze wyniki gotówkowe, a
te przecież są w ostatecznym rozrachunku najistotniejsze. Ciężko jest
obecnie sporo zarobić na giełdzie. Kto chce osiągnąć wynik musi otworzyć
większe pozycje (więcej otwartych kontraktów). Ma możliwość, bo mniejsza
zmienność to mniejszy wymagany depozyt. W tym kontekście nie dziwi rekordowy
poziom LOP. Znamienne jest także to, że pamiętny wzrost z poprzedniej środy
nie spowodował paniki wśród posiadaczy krótkich pozycji. Ba, LOP wtedy
wzrósł, co sugeruje, że zwiększyła się liczba pozycji wynikających z braku
wiary, co do faktycznych pobudek kupujących. Niewiele osób wierzy, że
większy trend może mieć miejsce. Lepiej się ostatnio wychodziło grając na
krótko po większym wzroście lub na długo po spadku i taka jest obecna
taktyka sporej grupy, jeśli nie większości, graczy. Przy dużym zaangażowaniu
taka gra może okazać się bolesna, gdy przyjdzie TEN dzień.
Ale o czym my tu piszemy? Jaki "TEN" dzień? Przecież każdy widzi jak jest.
Trendy na naszym rynku to słodka przeszłość, którą będą wspominać niedługo
jedynie najstarsi górale. Można przypuszczać, że tak na poprzedni akapit
zareagują gracze, którzy obserwowali ostae da się także ukryć, że ostatnio to "w bok" zakrzywia
się lekko do góry. Nawet na wykresie dziennym widać kanał wzrostowy
wig20fut.gif Ostatnia sesja potwierdziła, że trend zdaje się przyspieszać.
Obroniona została przecież dosyć stroma linia trendu Kontrakty.gif Nie
należy tego bagatelizować, ale oczywiście jest też druga strona medalu. W
czwartek doszło do zbliżenia się do poziomu szczytu, ale zabrakło popytu, by
go poważniej zaatakować. Czy tak wygląda silny rynek? Może tak wyglądać.
Jeśli założyć, że mamy do czynienia z początkiem trendu wzrostowego to nie
musi być to zaraz wystrzał w górę. Za dobrą monetę można w tej chwili brać
wznoszące się dołki. To one wyznaczają faktyczne tempo zwyżki. Obecnie
sytuacja zrobiła się dość komfortowa pod względem zajmowania pozycji. Z
jednej strony mamy opór w okolicy 1185-91 pkt, a z drugiej wsparcie w
postaci linii trendu. Ze względu na spore nachylenie tej ostatniej należy
się liczyć z tym, że wkrótce dojdzie do przebicia któregoś z tych poziomów.
Polaryzacja rynku w postaci dużej liczby otwartych pozycji sygnalizuje, że
odczucia graczy są mocno zróżnicowane. Każdy jest niemal pewny swego i
stawia na to pieniądze.
Wprawdzie czwartkowy nieudany atak wzbudził wiele obaw, to patrząc jedynie
na wykresy należy przyznać nieco większe szanse na wzrost. Wykresy
tygodniowe wykazują na razie spokojną tendencję wzrostową FUTUREStyg.gif
Potwierdzona ona jest przez wzrost szybkich wskaźników CCItyg_fut.gif
ROCtyg_fut.gif RSItyg_fut.gif Także rośnie MACD powoli oddalając się od
swojej linii sygnału MACDtyg_fut.gif Jak widać na wykresie cen naruszona
została linia trendu spadkowego pociągnięta od poziomu szczytu w 2000 roku.
Może się ona wydawać mało znacząca, gdyż opiera się jedynie na dwóch
szczytach, ale warto zauważyć, że jej nachylenie jest identyczne z
nachyleniem innej linii kanal.gif Myślę, że przebicie jej okaże się dobrym
sygnałem.
O kanale na wykresie dziennym już pisałem wcześniej. Dodajmy do tego dobrą
sytuację na wskaźnikach MACDdzienny_fut.gif ROCdzienny_fut.gif
RSIdzienny_fut.gif CCIdzienny_fut.gif Na uwagę może zasługiwać wysoka
wartość tego ostatniego, co sugerowałoby wykupienie. Faktycznie, mając w
pamięci ruchy rynku w ostatnich miesiącach, można założyć, że rynek jest
wykupiony. To jednak jest jeszcze za mało na sygnał sprzedaży. Wykupienie
powinno się także objawić osłabieniem na wykresie cen. Ten jednak jakoś się
trzyma. Pokonanie oporu zaneguje to strzeżenie. Pokonanie wsparcia
potwierdzi i da sposobność do zajęcia krótkiej pozycji.
Sytuacja techniczna nie jest jednoznaczna, bo taka być po prostu nie może.
Rynek przez dłuższy czas poruszał w trendzie bocznym i teraz mamy tego
skutki. Po pierwsze przywiązanie mentalne inwestorów do takiego stanu i
oczekiwanie, że będzie on trwał nadal. Po drugie, narzędzia skuteczne w
czasie konsolidacji już sugerują, by podjąć próby zajęcia pozycji
przeciwnej, do tego co sugerują narzędzia nieco wolniejsze. To powoduje
pewne wątpliwości, ale zawsze z pomocą idzie sam wykres cen, a tu jeszcze
poważnego powodu do zajęcia krótkich pozycji nie było. Można się było
wprawdzie o nie pokusić po czwartkowym fiasku ataku na szczyt, ale piątkowe
problemy z dalszym spadkiem powinny wśród posiadaczy krótkich pozycji
wzbudzić szczególną ostrożność. Pokonanie oporu powinno być dla nich
sygnałem opuszczenia rynku lub nawet odwrócenia pozycji. Oczywiście, mamy tu
założenie, że pokonanie oporu nie okaże się pułapką i przyniesie dalszy
wzrost. Nie musi być to zaraz TEN dzień, ale nie jest wykluczone, że obecne
tempo zwyżki byłoby utrzymane.
Kamil Jaros