Niedzielne prareferendum w Głuchołazach pokazało, że obawy o frekwencję nie są przesadzone. Do urn poszło niespełna 22% uprawnionych. Tymczasem, aby referendum unijne było ważne, musi wziąć w nim udział przynajmniej 50% Polaków.
W opinii ekonomistów, jeżeli wystarczającej frekwencji nie będzie, skutki dla polskiego rynku finansowego będą opłakane. - Grozi nam dramatyczne osłabienie złotego, z kryzysem walutowym włącznie - ocenia Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Możemy się otrzeć o katastrofę. Inwestorzy w 100% założyli już, że Polska wejdzie do Unii Europejskiej. Jeżeli wynik referendum nie będzie pozytywny, to nastąpi poważny odpływ kapitału portfelowego z naszego rynku - dodaje K. Rybiński.
Grozi nam powrót recesji
Według M. Zubera, gwałtowne osłabienie złotego negatywnie odbije się na kondycji finansowej przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, które kredytują się w walutach obcych. Poza tym, znacząco wzrosną ceny dóbr importowanych, co z kolei doprowadzi do zwiększenia inflacji. - Jeżeli ceny będą wyższe, a do tego wzrosną koszty obsługi zadłużenia, firmy i gospodarstwa domowe będą mniej wydawać na konsumpcję. A to spowoduje spowolnienie w gospodarce - ocenia ekonomista TMS. - Słabszy złoty pobudzi wprawdzie eksport, ale w sumie negatywnych czynników przeceny naszej waluty będzie więcej niż pozytywnych - dodaje.
Problemem będzie też ucieczka inwestorów z polskiego rynku obligacji. - Nasz kraj będzie oceniany jako bardziej ryzykowny. Dlatego rząd będzie musiał taniej sprzedawać obligacje, aby inwestorzy zagraniczni chcieli je kupować. A to doprowadzi do znaczącego wzrostu długu publicznego - ocenia M. Zuber.
Bardziej optymistycznie ocenia sytuację Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Zawsze jest jakiś plan B. Można przecież dokonać renegocjacji niektórych zapisów traktatu akcesyjnego i zaplanować kolejne referendum - twierdzi M. Reluga. - Na początek złoty osłabiłby się pewnie o kilka procent. Nie sądzę jednak, aby doszło do wybuchu kryzysu walutowego. Inwestorzy są przekonani, że prędzej czy później Polska i tak wejdzie do Unii - dodaje.