Niemcy są coraz bliżej drugiej już w ciągu dwóch lat recesji. Ich gospodarka wypadła najgorzej, bo we Francji i Wielkiej Brytanii odnotowano w I kw. wzrost PKB, odpowiednio o 0,3 i 0,2%. W największej europejskiej gospodarce nie było żadnego wzrostu już w ostatnich trzech miesiącach ub.r. Dekoniunktura gospodarcza w Niemczech niekorzystnie oddziałuje na sytuację w całej Europie, gdyż od popytu tamtejszych konsumentów i spółek często zależą losy zagranicznych przedsiębiorstw. Niemcy kupują na przykład jedną trzecią polskiego eksportu, a w relacjach z innymi sąsiadami proporcje te są podobne.
Na rynki pozostałych krajów strefy euro i innych państw europejskich trafia też większość niemieckiego eksportu. Dekoniunktura na całym kontynencie zmniejsza zamówienia dla niemieckich firm. W tej sytuacji przez cały I kwartał spadało zaufanie tamtejszych przedsiębiorców i w kwietniu było już najniższe od 16 miesięcy. Nadal rośnie w Niemczech bezrobocie, a do tego doszła jeszcze aprecjacja euro. Utrudnia ona zbyt towarów z tego regionu, a więc również niemieckich, na przykład w Stanach Zjednoczonych, które zazwyczaj kupowały jedną piątą eksportu z Unii Europejskiej.
Bezrobotnych jest w Niemczech 4,46 mln osób, czyli najwięcej od pięciu lat. Niemal w każdej rodzinie bliższy lub dalszy krewny nie ma pracy. A to oczywiście nie skłania do kupowania towarów, poza podstawowymi, czy też usług. Na brak popytu firmy reagują zwalnianiem pracowników. Tylko Siemens, Deutsche Bank i Deutsche Telekom zlikwidowały w sumie ponad sto tysięcy miejsc pracy. Dopiero w maju poprawiły się nastroje niemieckich przedsiębiorców, co przypisuje się przede wszystkim zakończeniu wojny w Iraku, bo na rynku wewnętrznym nic się nie zmieniło. Zaufanie francuskich przedsiębiorców nadal było w maju najniższe od 14 miesięcy, gdyż silny kurs euro wobec dolara grozi spowolnieniem eksportu.
Japonia coraz bliżej recesji
Po trzech kwartałach wzrostu, w pierwszych trzech miesiącach br. japońską gospodarkę ogarnęła stagnacja. Wojna w Iraku, osłabienie kursu dolara wobec jena i wreszcie epidemia SARS spowodowały spadek eksportu o 0,5%, a właśnie eksport od lat uważany jest za lokomotywę rozwoju tej drugiej pod względem wielkości gospodarki na świecie. Nic nie wskazuje na to, by zaczął rosnąć w najbliższym czasie, bo zabójczy wirus nadal ogranicza popyt w Azji, która kupuje ponad połowę japońskich towarów. Jednak o kłopotach eksporterów przesądza przede wszystkim globalne spowolnienie gospodarcze. A przy niemal rekordowym bezrobociu i spadku płac jest mało prawdopodobne, by popyt wewnętrzny mógł zrównoważyć zapaść eksportu. Wydatki konsumpcyjne, stanowiące ponad połowę japońskiego PKB, wprawdzie wzrosły w I kwartale o 0,3%, ale zdaniem ekonomistów takiej dynamiki nie da się utrzymać. Bezrobocie, którego stopa sięga 5,4%, należy do najwyższych w powojennej historii Japonii, a spadek płac utrzymuje się już od 23 miesięcy. Z tych przyczyn w kwietniu zmniejszyły się już przychody największych japońskich sieci handlu detalicznego.