Po raz trzeci w ciągu ostatnich kilku sesji WIG20 dotarł do strefy 1175-1180 pkt. i po raz trzeci próba sforsowania tej bariery nie powiodła się. Wprawdzie nie można negatywnie oceniać wczorajszej sesji, ale z drugiej strony przy takim rozwarstwieniu rynku, gdzie wysokich poziomów indeksu na zmianę bronią 2-3 największe spółki, trudno oczekiwać na ukształtowanie średnioterminowego trendu wzrostowego. Ewentualne wybicie się indeksu ponad 1180 pkt., oczywiście znacznie przybliżyłoby taką możliwość i WIG20 mógłby zwyżkować jeszcze o około 100 pkt., ale koniecznym warunkiem byłby w tym wypadku wzrost całego rynku. Jeżeli tak jak teraz spadki Telekomunikacji czy wcześniej KGHM lub PKN będą rekompensowane wzrostami innych spółek, szanse na dotarcie do szczytu z grudnia 2002 roku będą bardzo małe. Wczorajszy wzrost WIG20 o ponad 1% to praktycznie tylko zasługa zwyżkujących o ponad 4% KGHM i o ponad 2% Pekao i PKN. Same wzrosty tych spółek praktycznie wcale nie poprawiły sytuacji technicznej poszczególnych papierów. Notowania KGHM dotarły do 13,4 zł, czyli do poziomu, który od połowy maja skutecznie hamuje zapędy kupujących. Dopiero pokonanie tej bariery da podstawy do kupna akcji, które mogłyby zwyżkować do około 15 zł. Zważywszy jednak na pogarszającą się sytuację na szybkich oscylatorach, będzie to trudne zadanie. Pekao krótkoterminowo staje się wykupione, co w połączeniu z bliskim oporem (okolice 91 zł) także nie będzie sprzyjało dalszej zwyżce.
Na wykresie WIG20 można natomiast wyznaczyć krótkoterminowy trend wzrostowy z linią w okolicy 1140 pkt., potwierdzany przez wskaźniki trendu. Mniej optymistyczne spostrzeżenia płyną z wykresów oscylatorów, które tworzą negatywne dywergencje i generują sygnały sprzedaży, oraz z indeksu Armsa, którego niskie wartości sugerują bliski szczyt. Pierwszym, poważnym sygnałem ostrzegawczym przed możliwością realizacji negatywnego scenariusza będzie spadek poniżej dołka z 20 maja. Utworzy się wtedy na wykresie podwójny szczyt, grożący przeceną do 1120 pkt.