Choć środowe notowania nie były zbyt zajmujące, to sytuacja na rynku terminowym z dnia na dzień staje się coraz ciekawsza. Dzieje się tak za sprawą spadającej liczby otwartych pozycji i obniżającej się wartości bazy. Przekonuje to, że posiadacze długich pozycji tracą wiarę w możliwość wzrostu.
Znów nieodparcie przychodzi na myśl analogia z wydarzeniami sprzed roku. Wtedy też do połowy maja systematycznie wzrastał LOP. Działo się tak do chwili dynamicznego wybicia w górę. Nieco wcześniej baza osiągnęła wartość 20 pkt i zaczynała spadać. Na przełomie maja i czerwca była już ujemna. Towarzyszył temu spadek LOP. W tym samym czasie na rynku kasowym trwała stabilizacja, co skłaniało do przypuszczenia, że grający na długo zaczynają "odpuszczać". Co stało się w czerwcu, nie trzeba przypominać.
Również teraz, od końca kwietnia, maleje wartość bazy, a spadający od kilku sesji LOP informuje, że jest to wynik zamykania długich pozycji, a nie tylko zbliżania się terminu wygaśnięcia czerwcowej serii kontraktów. We wtorek została przełamana miesięczna linia trendu rosnącego, zapowiadając ponowny test linii trzymiesięcznej. Przebiega ona przy 1156 pkt, czyli w tym samym miejscu, gdzie znajduje się szczyt z 5 maja. Spadek poniżej tego wsparcia dałby nie tylko kolejne powody do zamykania "longów", ale stałby się ważnym prognostykiem na przyszłość. Skoro ta prosta ma tyle punktów zaczepienia, to jej przełamanie zapowiadałoby trwałą zmianę trendu. Dlatego ceny powyżej 1170 pkt stwarzają dogodną okazję do zajęcia krótkiej pozycji. Jeśli kurs kontraktów spadnie znów poniżej 1170 pkt, lepiej zaczekać na test wsparcia przy 1156 pkt. Zlecenie chroniące kapitał mogłoby się znaleźć w okolicach 1200 pkt (średnia 14-dniowa zmienność rynku wynosi obecnie 18 pkt).