Jeszcze kilka lat temu jedyną możliwością odkładania pieniędzy w bankach były lokaty. Przełom nastąpił pod koniec 2001 r. Po wprowadzeniu 20-proc. podatku od zysków z oszczędności instytucje finansowe zaczęły pracować nad nowymi produktami, które byłyby zwolnione z obciążeń na rzecz fiskusa.
Bez podatku od oszczędności
Banki wymyśliły wtedy obligacje. Generalna zasada jest taka: papiery nie dają odsetek (wtedy trzeba by było zapłacić podatek), tylko są sprzedawane po cenie niższej od tej, po jakiej banki odkupią je w przyszłości. Aby inwestorzy nie musieli płacić podatku od osiągniętego zysku, transakcje wykupu papierów odbywają się za pośrednictwem giełdy. Jest to jednak możliwe tylko do końca tego roku (tylko do tego czasu ma obowiązywać ulga podatkowa dla inwestycji giełdowych).
Obligacje można kupować w okienkach bankowych i wybranych biurach maklerskich. O sprzedaż nie trzeba się martwić. Transakcja ma być wprawdzie zawarta za pośrednictwem giełdy, ale bank załatwi to za nas, składając w naszym imieniu zlecenie. Dlatego do zakupu bankowych obligacji nie jest potrzebne posiadanie rachunku inwestycyjnego w biurze maklerskim.
Banki rozbudowują ofertę