NFI Jupiter - największy akcjonariusz Hydrobudowy Śląsk, związany z nim Energopol Południe oraz katowicka firma Seba, oskarżana przez zarząd giełdowej spółki o próbę wrogiego przejęcia, oprotestowały znaczną część uchwał WZA przedsiębiorstwa. Sprzeciw udziałowców wzbudziły m.in. decyzje w sprawie zatwierdzenia sprawozdania rady nadzorczej z pracy w zeszłym roku oraz udzielenia absolutorium prezesowi Józefowi Tomolikowi, członkowi zarządu Edwardowi Wilkowi i wiceprezesowi Jarosławowi Dusiło. Otwiera to drogę do zaskarżenia uchwał WZA w sądzie. W niektórych sprawach - np. zatwierdzenia sprawozdania zarządu z działalności w 2002 r. - do protestujących instytucji dołączali pojedynczy inwestorzy indywidualni. Z negatywnym przyjęciem części udziałowców spotkało się również postanowienie zezwalające spółce na ustanowienie hipotek na nieruchomościach spółki. Mają one służyć zabezpieczeniu kredytów i gwarancji.

Uchwały, mimo protestów, były mimo wszystko przyjmowane przez walne, ponieważ większość głosów mieli na nim menedżerowie Hydrobudowy. Dysponują oni akcjami uprzywilejowanymi. W czasie WZA nie udało się tylko podjąć decyzji o zmianach w statucie spółki. Wynik głosowań wskazuje, że wciąż trwa rywalizacja o władzę w firmie. W efekcie np. Jupiter nie ma przedstawicieli w radzie nadzorczej przedsiębiorstwa. - Konflikt między akcjonariuszami nie wygasł. Chodzi wciąż, moim zdaniem, o uzyskanie odpowiednich wpływów w spółce - przyznaje wiceprezes Jarosław Dusiło. - Podkreślam jednak, że do tej pory spór toczył się wyłącznie na płaszczyźnie prawnej.

Western w Mikołowie

Jak informowaliśmy w poprzednim PARKIECIE, kilkunastu mężczyzn zastraszyło uczestników piątkowego WZA Hydrobudowy Śląsk, demolując przy okazji pomieszczenie, w którym obrady się odbywały. Sprawą zajmują się policja i prokuratura. Zarząd Hydrobudowy ocenił w specjalnym komunikacie, że mężczyźni zostali wynajęci. Świadczyć miało o tym ich zachowanie i wypowiedzi. Agresja napastników była skierowana wobec wszystkich uczestników walnego: władz spółki, notariusza i innych akcjonariuszy. Nie udało im się jednak zerwać obrad. Przedstawiciele giełdowej firmy nie chcą się dzielić domysłami na temat inspiratorów i powodów zajścia.