Reklama

Z Zakopanego w gipsie

Znajoma wróciła z Zakopanego z nogą w gipsie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo takich zdarzeń jest tam sporo, jednak był to wypadek przy pracy. Do Zakopanego pojechała bowiem służbowo, na fachowe szkolenie zorganizowane przez jej firmę. W ten sposób stała się ona żywotnie zainteresowana obowiązującą od 1 stycznia 2003 roku ustawą o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych.

Publikacja: 03.06.2003 09:55

Moja znajoma za okres niezdolności do pracy wskutek wypadku przy pracy (podobnie jak i z powodu choroby zawodowej) ma mieć wypłacony przez ZUS zasiłek chorobowy. Wynosi on 100% podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie wypadkowe. Pracodawca nie wlicza tej choroby w okres 33 dni, za które sam musi płacić zatrudnionemu. Z tym że sprawdzanie, czy znajoma przypadkiem nie wypoczywała sobie w Zakopanem, przeciąga się i do dzisiaj jeszcze ma ona płacone w pracy tylko 80% swego wynagrodzenia, bo ZUS pracuje powoli.

Nowa ustawa

Po zakończeniu leczenia znajoma zostanie przebadana przez lekarza orzecznika, który określi wysokość jednorazowego odszkodowania za wypadek. Niestety, straci na tym, ponieważ doszło do niego po 1 stycznia. "Stara" ustawa dawała jej wyższe odszkodowanie za każdy procent ubytku na zdrowiu i gwarantowała pewną minimalną wypłatę. Ważne jednak jest to, że zdarzenie zostało uznane za wypadek przy pracy. Obecnie bowiem jednorazowe odszkodowanie nie przysługuje za wypadek w drodze do pracy lub z pracy.

W ustawie przewidziano także odszkodowanie za przedmioty utracone lub uszkodzone. Na szczęście w jej przypadku nic takiego się nie zdarzyło. Wszelkie świadczenia lecznicze, rehabilitacyjne, protezy, środki opatrunkowe i pomocnicze są, oczywiście, darmowe.

Żywica na własny rachunek

Reklama
Reklama

Darmowe świadczenia lecznicze przysługują jednak tylko na poziomie podstawowym. Znajoma ma uszkodzone kolano i opatrunkiem objęto całą nogę. Zdecydowała się więc nie na ciężki i niewygodny gips, a na opatrunek z żywicy. Musiała za niego zapłacić z własnej kieszeni 360 złotych. Ponieważ do złamania doszło jeszcze zapalenie żył, kupiła zastrzyki - 80 złotych za pudełko. W sumie 3 razy po 80 złotych - bo tyle tych zastrzyków było koniecznych. Ponieważ sprawa z kolanem była dość poważna, znajoma poszła także na prywatną wizytę do lekarza i ma sobie wykupić jakieś urządzenie do rehabilitacji, które kosztuje 630 złotych. To tyle na razie.

Świadczenie wyrównawcze

Nie wiadomo, jak się skończy jej przygoda. Gdyby wróciła do pracy i nie mogła od razu zarabiać tyle, ile przedtem, ustawa gwarantuje jej płacenie świadczenia wyrównawczego, które uzupełniałoby jej wynagrodzenie. Gdyby z kolei okazało się, że nie jest w stanie wykonywać dalej swego zawodu, ustawa przewiduje rentę szkoleniową. Wtedy celowe byłoby przekwalifikowanie się do innego zawodu po to, żeby można było dalej pracować. Gdyby jednak okazało się, że dalsza praca jest niemożliwa, ustawa przewiduje rentę z powodu niezdolności do pracy.

Na razie wiadomo tylko, że znajoma ma przed sobą perspektywę leczenia jeszcze przez miesiąc. Później czeka ją świadczenie rehabilitacyjne, które może zapewnić jej powrót do pracy. Oby po zakończeniu kuracji mogła wrócić do niej bez żadnych problemów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama