Moja znajoma za okres niezdolności do pracy wskutek wypadku przy pracy (podobnie jak i z powodu choroby zawodowej) ma mieć wypłacony przez ZUS zasiłek chorobowy. Wynosi on 100% podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie wypadkowe. Pracodawca nie wlicza tej choroby w okres 33 dni, za które sam musi płacić zatrudnionemu. Z tym że sprawdzanie, czy znajoma przypadkiem nie wypoczywała sobie w Zakopanem, przeciąga się i do dzisiaj jeszcze ma ona płacone w pracy tylko 80% swego wynagrodzenia, bo ZUS pracuje powoli.
Nowa ustawa
Po zakończeniu leczenia znajoma zostanie przebadana przez lekarza orzecznika, który określi wysokość jednorazowego odszkodowania za wypadek. Niestety, straci na tym, ponieważ doszło do niego po 1 stycznia. "Stara" ustawa dawała jej wyższe odszkodowanie za każdy procent ubytku na zdrowiu i gwarantowała pewną minimalną wypłatę. Ważne jednak jest to, że zdarzenie zostało uznane za wypadek przy pracy. Obecnie bowiem jednorazowe odszkodowanie nie przysługuje za wypadek w drodze do pracy lub z pracy.
W ustawie przewidziano także odszkodowanie za przedmioty utracone lub uszkodzone. Na szczęście w jej przypadku nic takiego się nie zdarzyło. Wszelkie świadczenia lecznicze, rehabilitacyjne, protezy, środki opatrunkowe i pomocnicze są, oczywiście, darmowe.
Żywica na własny rachunek