Po przełamaniu oporu na 1180 pkt na wykresie WIG20 umocnił się krótkoterminowy trend wzrostowy. Pytanie, jak długo potrwa dominacja kupujących, pozostaje otwarte. Gdyby nie wzrost obrotów do ponad 220 mln wczorajszą sesję można by traktować jako ruch powrotny do przełamanego wsparcia.

Już właściwie na najbliższej sesji indeks testował będzie opór znajdujący się na poziomie 1200 pkt. Na barierę tę składa się linia trendu biorąca początek jeszcze w styczniu 2001 roku oraz górne ograniczenie kanału wzrostowego, w który można "ubrać" całą ostatnią zwyżkę. Przełamanie tej bariery nadałoby stabilności trwającemu niemal od początku marca szarpanemu trendowi wzrostowemu. W tej chwili rynek znajduje się w takim stanie, że nawet raptowne zakończenie zwyżki nie powinno stanowić zaskoczenia. Przyspieszona linia trendu, obejmująca całą majową zwyżkę, zbliża się w tej chwili do poziomu 1180 pkt. Gdyby wsparcie nie wytrzymało naporu podaży, właściwa linia trendu znajduje się 40 punktów niżej. To najważniejsza w tej chwili bariera popytowa.

Niemożność przyspieszenia trendu wzrostowego, głównie indeksu największych spółek. Na zamknięcie piątkowej sesji WIG, na którego wartość większy wpływ mają spółki przemysłowe, zanotował najwyższe zamkniecie od 13 czerwca 2002 roku. WIRR, w którego skład wchodzą najmniejsze firmy, regularnie bije 52-tygodniowe maksima. Mogę wskazać przynajmniej dwa wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Oto mamy do czynienia z korektą w bessie - skoro tak, to rosną przede wszystkim mniejsze, nieco słabsze fundamentalnie firmy. Do takich zaliczyłbym generalnie spółki wchodzące w skład WIRR. Wartość tego indeksu od dołka z początku marca wzrosła 24%. W tym czasie WIG zyskał 13%, a WIG20 11%. Przy takiej interpretacji WIG20 nie wyjdzie poza poziom 1200 punktów. Zgodnie z drugą interpretacją nastąpiła zmiana ról - to duże firmy uważane są teraz za te najsłabsze. One dołączą do wzrostu w końcowej fazie. WIG20 przekroczy kolejnym niespodziewanym "skokiem" 1200 punktów, co będzie stanowić zakończenie pierwszej fali wzrostów.