Po ponad czterech miesiącach WIG20 powrócił ponad poziom 1200 pkt. Na koniec dnia, dzięki 1,3-proc. aprecjacji, osiągnął wartość 1215 pkt. Motorami wzrostu były BZ WBK, zyskujący 2,7%, i Pekao, które podrożało o 2,4%. W tyle nie pozostawały KGHM (2,2%) i TP (1,8%). Jedynymi spółkami z WIG20, które straciły na wartości, były Agora i Netia2. Nie można jednak zapominać, że akcje tych spółek mocno drożały na wcześniejszych sesjach i obecnie inwestorzy przystąpili do realizacji zysków z tych pozycji.
Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, uważają, że popyt na akcje generują zagraniczni inwestorzy. Chcą zająć pozycję przed referendum unijnym, po którym, co potwierdzają sondaże, Polska powinna znaleźć się w UE. Są jednak sceptyczni co do możliwości kontynuowania pozytywnych trendów w dłuższym horyzoncie. - Rynek ciągną banki, które wcześniej mocno spadały, Prokom, który może mieć dobry dopiero koniec roku, oraz TP, bo znikło widmo podaży ze strony Kompanii Węglowej - skomentował Marek Świętoń, analityk ING IM. - Są to zatem ruchy korekcyjne, które nie mają uzasadnienia w fundamentach - dodał. Może to oznaczać, że już od początku przyszłego tygodnia akcje mogą zacząć tracić na wartości.
Segment największych spółek w maju uległ znacznemu wzmocnieniu i przyspieszył bardzo ślamazarny w dwóch poprzednich miesiącach wzrost. Obecnie jego indeks obrazują dwie coraz bardziej stromo nachylone linie trendu. WIG20 systematycznie zmierza w kierunku jesiennego maksimum przy 1256 pkt. Drogę do tego poziomu blokują dwie luki bessy ze stycznia br., z górną granicą przy 1210 i 1233 pkt. W przypadku ich zasłonięcia powstałaby szansa na osiągnięcie przez indeks 1285 pkt. Na razie nie widać na rynku podaży, mogącej zagrozić realizacji takiego wariantu. Ostrzeżeniem przed zmianą trendu stałoby się zamknięcie poniżej 1179 pkt.