Baza to różnica między ceną kontraktu terminowego i kursem instrumentu bazowego na rynku kasowym, a właściwie wartością teoretyczną kontraktu, obliczaną na podstawie tego kursu. Po uwzględnieniu wartości pieniądza w czasie baza teoretycznie powinna przybierać dodatnie wartości, malejące w kierunku zera wraz ze zbliżaniem się terminu wygaśnięcia futures. Od kilku dni mamy do czynienia z odwrotną sytuacją, co dziwi tym bardziej, że na parkiecie utrzymują się dobre nastroje.

Wygląda więc na to, że nasz rynek w dalszym ciągu jest niedojrzały, gdyż nie jest w stanie zlikwidować takiej nierównowagi. Zwraca na to uwagę Paweł Wojtaszek z Erste Securities, ale patrzy też na tę kwestię z innej strony. Według niego, inwestorzy zdają sobie sprawę, że trwający na rynku wzrost jest ograniczony czekającym nas w weekend referendum unijnym. - Po referendum zaczną się kłopoty polityczne i związany z tym wzrost ryzyka inwestycyjnego. Niewykluczona jest rekonstrukcja rządu, możliwe odejście ministra finansów, sam premier zaś będzie musiał walczyć o utrzymanie posady - twierdzi P. Wojtaszek. Dodaje, że te obawy skłaniają inwestorów do pospiesznej realizacji zysków po majowej zwyżce.

Spadek wartości bazy mógł też wynikać z rozczarowania rynku przebiegiem czwartkowych notowań. Sesja z poprzedniego dnia rozbudziła nadzieje, które się nie spełniły. MSP zapowiedziało na jesień ofertę publiczną akcji Telekomunikacji Polskiej, KGHM poinformował o konieczności utworzenia rezerw w II kwartale, a zaraz po rozpoczęciu sesji zaczęły zniżkować giełdy europejskie. Spadek przyniosła też początkowa część notowań w USA. To skłaniało do zamykania długich pozycji.

Obniżanie się liczby otwartych pozycji i szybkie zmniejszanie się bazy ma miejsce już od dwóch tygodni. Podobnie było na warszawskim parkiecie równo rok temu, kiedy to po dynamicznym wybiciu w połowie maja, kolejne tygodnie przyniosły stabilizację notowań i wreszcie duży spadek. Niewykluczone że obecne zachowanie zwiastuje powtórkę tego scenariusza i potwierdzenie zasady "w maju sprzedaj i uciekaj". Zwolennikom kontynuacji wzrostu pozostaje wiara w to, że potwierdzi się inna zasada - inwestowania wbrew opinii większości.