Andrzeja M., byłego prezesa Pepeesu, i Tomasza G., byłego wiceprezesa, pod koniec marca tego roku zatrzymali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tego samego dnia sąd wydał decyzję o 3-miesięcznym aresztowaniu zarządu łomżyńskiej spółki. Oparł ją na podejrzeniach o niegospodarność. - Zarzuty wobec aresztowanych członków zarządu Pepeesu zostały wczoraj rozszerzone o działanie na szkodę spółek zależnych SPIDO, Serwis oraz Browar Łomża - mówi Małgorzata Niebrzydowska, rzecznik białostockiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niewykluczone że wydłużony zostanie również areszt (do 6 miesięcy). Z naszych informacji wynika, że w spółce trwają przeszukania, przesłuchiwani są pracownicy. - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego poprosiła ostatnio o przesłanie nazwisk wszystkich członków rad nadzorczych Pepeesu i spółek zależnych, którzy pełnili te funkcje w ciągu ostatnich kilku lat - mówi nam, proszący o zachowanie anonimowości, pracownik łomżyńskiej firmy.
Prokuratura twierdzi, iż sprzedaż firm Serwis i SPIDO, za które odpowiedzialny był właśnie poprzedni zarząd Pepeesu, odbyła się ze szkodą dla spółki-matki. W przypadku pierwszego podmiotu szkoda majątkowa miała wynieść 1,7 mln zł, a w przypadku drugiego 1 mln zł. Spółka Serwis została sprzedana Łukbutowi za 2,8 tysiąca złotych. W przypadku SPIDO transakcję sprzedaży przeprowadzono po cenie 150 tys. zł, po czym ją anulowano. Efekty tych decyzji boleśnie odczuwają pracownicy dwóch przedsiębiorstw zależnych. Pod koniec maja tego roku pierwsza z nich - SPIDO, złożyła wniosek o upadłość. Podobny los czeka również firmę Serwis.
Zarzutów prokuratury nie potwierdzają BDO - audytor firmy. - Metoda wyceny wartości spółki Serwis za pomocą skorygowania wartości aktywów netto została zastosowana poprawnie i pod względem formalnym nie budzi zastrzeżeń - twierdzi Kristof Zorde, wiceprezes BDO. Jego zdaniem, sprzedaż spółki Serwis nie odbyła się ze szkodą dla Pepeesu.
Identyczne uwagi możemy przeczytać w opinii audytora do drugiej transakcji - dotyczącej spółki SPIDO. - Na podstawie przeprowadzonej analizy stwierdzam, że sprzedaż udziałów spółki SPIDO na kwotę 150 tys. zł nie odbyła się ze szkodą dla sprzedającego - twierdzi K. Zorde. Podobnego zdania jest prawnik prof. Stanisław Sołtysiński, który zarzuty prokuratury uważa za bezpodstawne. - W świetle udostępnionych nam informacji i dokumentów nie znajdujemy podstaw do formułowania zarzutów wobec zarządu Pepeesu dotyczących zawarcia umów sprzedaży po zaniżonej cenie udziałów w spółkach Serwis i SPIDO - twierdzi. S. Sołtysiński.