Podczas piątkowej sesji na rynku obligacji inwestorzy wybiegali już chyba myślami w przyszłość i zastanawiali się, co ich czeka po referendum unijnym, bo odważnych decyzji brakowało. Dlatego rentowność obligacji niewiele się zmieniła. W segmencie "dwulatek" (OK0405) wyniosła 4,75%, wobec 4,74% dzień wcześniej, a dla obligacji pięcio- (PS0608) i dziesięcioletnich (DS1013) odpowiednio 4,85 i 5,03% w porównaniu z 4,88 i 5,02% w czwartek.
Inwestorzy nie zareagowali na wypowiedź ministra J. Hausnera, który stwierdził, że jeśli nie dojdzie do porozumienia rządu z NBP w sprawie rezerwy rewaluacyjnej, to przyszłoroczny deficyt budżetu może być większy o 1/4 od dotychczas planowanego i wynieść 50 mld zł.
Na rynku utrzymują się obawy, że po referendum otworzy się polityczna puszka Pandory. Pozycja premiera jest słaba, może dojść do rekonstrukcji rządu czy nawet przyspieszonych wyborów. Dodatkowo, nastroje wokół krajów z naszego regionu pogorszyła zmiana parytetu dla węgierskiego forinta. Wygląda na to, że to będzie trudny tydzień dla inwestorów.