Przez cały tydzień kontrakty próbowały się przedostać ponad lukę bessy z połowy stycznia (1206-1218 pkt). W poniedziałek maksimum wypadło przy 1207 pkt, a na koniec tygodnia tylko 12 pkt wyżej. To sygnał, że narastają problemy z kontynuacją zwyżki. W tej chwili jej motorem napędowym są zamykający krótkie pozycje.
Do takiego wniosku skłania analiza liczby otwartych pozycji. Od poprzedniego piątku na serii czerwcowej ubyło ich blisko 2 tys., czyli ponad 8%. Wykres kontraktów w dalszym ciągu porusza się wewnątrz kanału rosnącego, obejmującego ostatnie trzy miesiące notowań. Górna linia biegnie po marcowych szczytach i "obcina" wybicie z pierwszej połowy kwietnia. Formacja nie jest więc zgodna z tym, co można znaleźć w książkach, ale za to dobrze oddaje dynamikę trendu. Na wysokości górnej granicy kanału wypadło maksimum z połowy maja, również teraz daje ona o sobie znać.
Jednocześnie aktywność niedźwiedzi objawiała się głównie w ograniczaniu zysków, wypracowanych przez drugą stronę rynku. Nie były one w stanie zepchnąć kontraktów na większy minus, więc pozycja posiadaczy "longów" pozostawała niezagrożona. Najważniejsze wsparcie znajduje się w okolicy 1180 pkt, gdzie przebiega przyspieszona linia trendu i wypadają szczyty z 7 kwietnia i 14 maja. Zatem krótkoterminowi inwestorzy mogą próbować zamykać długie pozycje w pobliżu 1220 pkt, będąc przekonanym do utrzymania cen kontraktów w kanale i odbicia od styczniowej luki bessy. W dłuższej perspektywie warto czekać z taką decyzją do chwili zamknięcia poniżej 1180 pkt. Przekroczenie 1218 pkt otworzy drogę do wzrostu do 1262 pkt, gdzie wypadło tegoroczne maksimum. Na otwieranie średniookresowych krótkich pozycji przyjdzie czas z chwilą przecięcia prostej, biegnącej po dołkach z marca i kwietnia.