Zarząd Motoroli poinformował wczoraj, że zysk na akcję spółki w bieżącym kwartale będzie niższy od zakładanych wcześniej 5 centów i prawdopodobnie wyniesie tylko 2 centy. Sprzedaż ma wynieść ok. 6 mld USD, wobec przewidywanych wcześniej 6,6 mld USD. Jednocześnie firma podała, że trzeci i czwarty kwartał br. prawdopodobnie będą również słabsze niż się prognozuje.

Dla Motoroli jednym z najważniejszych rynków są Chiny. Stąd być może amerykański koncern jako jedyny spoza branży lotniczej i turystycznej, jako główny powód korekty podaje epidemię nietypowego zapalenia płuc (SARS), które na świecie zabiło 8,4 tys. osób, z czego zdecydowaną większość mieszkańców Dalekiego Wschodu. Wielu analityków powątpiewa jednak w uzasadnienie korekty. - Moim zdaniem Motorola odczuwa po prostu silniejszą konkurencję na rynku chińskim. Zaczynają tam odgrywać coraz większą rolę mali lokalni producenci, odbierając udział w rynku Amerykanom. SARS odsunąłbym tu na dalszy plan - powiedział agencji Bloomberga Wojtek Uzdelewicz, analityk sektora telekomunikacyjnego w nowojorskim banku inwestycyjnym Bear Stearns.

Najgroźniejszymi konkurentami Motoroli czy największego producenta "komórek" na świecie, fińskiej Nokii, stają się w Chinach takie firmy, jak TCL Mobile Telecommunications czy Ningbo Bird. W marcu br. ich udział w tamtejszym rynku wynosił już 35%, wobec 15% na koniec 2001 r.

Jednocześnie Motorola podała też wczoraj, że przewidywany poziom tegorocznej sprzedaży na rynkach amerykańskich i europejskich nie ulega zmianie.

Redukcja prognozy koncernu pobudziła wczoraj silną wyprzedaż jego akcji. Już na początku wczorajszej sesji w Nowym Jorku walory Motoroli staniały o ponad 5%.