Poniedziałek - pierwszy dzień roboczy po proeuropejskim referendum miał być dniem dynamicznego spadku rentowności polskich obligacji na falach entuzjazmu po udanym głosowaniu. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Od rana banki krajowe realizowały zyski. Powodem były obawy przed chaosem i potencjalnymi zmianami w rządzie. Na rynku pojawiły się plotki o szykującym się odejściu ministra finansów i przetasowaniach politycznych, które silnie osłabiły ceny obligacji. W tym samym czasie słabła polska waluta. Nikt nie myślał o wydłużaniu pozycji, a wręcz przeciwnie. Fale sprzedaży trwały prawie cały dzień. W pewnym momencie część inwestorów uznała że poziomy są już atrakcyjne i delikatnie dokupowała obligacje. Jednak dominowała strona podażowa. Aktywność przejawiały głównie banki krajowe. Na koniec dnia rynek określił rentowność obligacji benchmarkowych na poziomach: dwuletnia OK0405 4,76%; pięcioletnia PS0608 4,89%; a dziesięcioletnia DS1013 5,03%.