- Pozew złożymy najpóźniej do końca tygodnia - zapewniła nas wczoraj Lorri Morgan, rzecznik prasowy Eureko. Andrzej Sopoćko, wiceminister finansów, który wcześniej twierdził, że do połowy czerwca podejmie decyzję w sprawie wydania Eureko zezwolenia na przekroczenie progu 50% na WZA PZU, teraz najwyraźniej zwleka.
Powołuje się przy tym na zmiany na stanowisku prezesa PZU. W ubiegłym tygodniu miejsce Zdzisława Montkiewicza zajął Cezary Stypułkowski. - Sytuacja zmieniła się, bo zmienił się prezes. Myślę, że w związku z tym prowadzone są rozmowy. Chcemy najpierw poznać sytuację, jeśli chodzi o kontakty Eureko-PZU - stwierdził wiceminister Sopoćko. Z nieoficjalnych informacji PARKIEU wynika, że do spotkania prezesa Stypułkowskiego z Ernstem Jansenem, dyrektorem wykonawczym Eureko, rzeczywiście doszło w ubiegłym tygodniu, choć prawdziwy powód ministerialnej zwłoki jest zupełnie inny.
Resort miał w ostatnim czasie poinformować Eureko, że decyzja nie zostanie podjęta w sugerowanym wcześniej terminie (15 czerwca). Powód? Urzędnicy chcą najpierw zapoznać się z treścią oficjalnego pozwu, jaki inwestor złoży w sądzie arbitrażowym. Według naszych informacji, urzędnikom resortu finansów prawdopodobnie chodzi nie tyle o poznanie zarzutów, jakie inwestor stawia stronie polskiej - bo te są znane - co skali roszczeń, które trzeba byłoby zaspokoić w przypadku przegranej. Nowy termin na podjęcie decyzji o wydaniu zezwolenia to ponoć koniec czerwca br. Do tej pory resort trzymał Eureko w szachu, twierdząc, że ze względu na poniesione w ubiegłym roku znaczne straty inwestor nie ma wystarczających środków własnych na zwiększanie udziałów w PZU. Ten argument jednak okazał się słaby, bo inwestor zadeklarował, że uzyska niezbędne środki z podwyższenia kapitału.