Bieżący tydzień przebiega pod znakiem korekty blisko dwumiesięcznego trendu wzrostowego. Jej zasięg jest jednak na tyle płytki, że mimo krótkoterminowego wykupienia i bliskości istotnego oporu, wyznaczanego przez górne ograniczenie średnioterminowego trendu bocznego, nie można jej traktować jako sygnału ostrzegawczego przed zmianą tendencji na spadkową. W trakcie trzech ostatnich sesji można właściwie wskazać tylko jeden, krótkoterminowy sygnał sprzedaży. Było nim przełamanie najszybszej linii trendu, która na wykresie intraday znajdowała się na wysokości 1218 pkt. Do faktu tego nie można jednak przywiązywać zbyt dużej wagi, a z ewentualnymi decyzjami lepiej wstrzymać się do zakończenia testu linii prowadzonej przez dołek z 30 kwietnia i 27 maja. Bariera ta znajduje się teraz w okolicy 1205 pkt, co oznacza, że wczoraj udało się jej powstrzymać przecenę WIG20. Po dotarciu do tego wsparcia na rynku pojawił się nieśmiały popyt, podnosząc indeks na zamknięciu do 1211 pkt. Jeżeli na kolejnych sesjach wzrosty będą kontynuowane, to po przekroczeniu ostatniego szczytu powinno starczyć siły na dotarcie do strefy 1250-1260 pkt. Ewentualny spadek poniżej 1205 pkt będzie pierwszym sygnałem ostrzegawczym przed ewentualną zmianą trendu, która mogłaby poskutkować spadkiem WIG20 do 1110 pkt.
Możliwości realizacji spadkowego scenariusza sprzyja więcej argumentów, niż ewentualnym wzrostom. Za dalszą zwyżką przemawia właściwie już tylko dotychczasowy trend. Także pokonanie linii bessy jest pozytywnym sygnałem, ale do tego doszło w ramach średnioterminowego trendu bocznego, co odracza sygnał kupna do momentu opuszczenia tej konsolidacji.
Spadki wynikają natomiast z bliskości do górnego ograniczenia konsolidacji, wykupienia rynku oraz z pierwszych sygnałów sprzedaży na wskaźnikach technicznych (indeks Armsa). Obserwując ostatnie kilka lat notowań WIG20 można dojść do wniosku, że typowo dla rynkowego szczytu zachowuje się zmienność. Ta sięga już najniższego poziomu od 1997 roku, co zazwyczaj towarzyszyło kształtowaniu wierzchołków.