Wobec 449 posłów biorących udział w głosowaniu, większość zwykła, która wystarczała dla uzyskania wotum, wynosiła 225.
Wygrana w głosowaniu miała pokazać prezydentowi i opozycji, że gabinet Millera może liczyć na poparcie parlamentarnej większości, a rynkom - że są szanse na przyjęcie przez Sejm przyszłorocznego budżetu. W takiej sytuacji rosną też szanse Millera na dotrwanie do końca kadencji, czyli do 2005 roku.
Do ostatnich chwil trwały rozmowy SLD z potencjalnymi zwolennikami rządu oraz niepewność co do wyniku głosowania.
Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) dysponuje 193 głosami, a Unia Pracy (UP) ma 16 posłów. Według większości obserwatorów rząd mógł liczyć także na 9 posłów Partii Ludowo-Demokratycznej (PLD), 2 przedstawicieli Mniejszości Niemieckiej i 6 byłych posłów SLD. Dawało to jednak wciąż jedynie 226 głosów, a więc nie gwarantowało większości (231 głosów) przy obecności wszystkich posłów. (ISB)