- Budowanie krajowych monopoli nie jest ekonomicznie uzasadnione. Dlatego m.in. pomysł połączenia PZU i PKO BP nie jest rozsądny - powiedział PARKIETOWI Jerzy Hausner. Podmioty, które miałyby powstać z połączenia największych polskich spółek w danych branżach, mogłyby mieć kłopoty w długim terminie z konkurencją europejską. Zdaniem wicepremiera, krajowe firmy wymagają szybkiej restrukturyzacji i prywatyzacji.
PZU i PKO BP
chciałyby razem
Tymczasem Cezary Stypułkowski, były szef Banku Handlowego, tuż przed powołaniem na prezesa PZU powiedział PARKIETOWI, że jest zwolennikiem zbudowania dużej i silnej polskiej grupy bankowo-ubezpieczeniowej PZU - PKO BP. - W przeszłości byłem rzecznikiem powstania dużej narodowej instytucji. Jednak okazało się, że najpierw połączenie z Pekao, a potem fuzja Banku Handlowego z BRE nie spotkały się z przychylną reakcją. Teraz, po nieudanych doświadczeniach z lat 1998-1999, uważam, że wymaga to jednak konsensusu polityków z różnych ugrupowań - wyjaśniał.
Pozytywnie o pomyśle związku z PZU wyrażał się także Andrzej Podsiadło, kierujący PKO PB. - Nie wykluczam w przyszłości współpracy między obiema spółkami, która może przekształcić się w związek kapitałowy - powiedział w kwietniu w wywiadzie dla PARKIETU. Taki model funkcjonuje w wielu krajach europejskich. Przykładem jest grupa ING i Nationale-Nederlanden czy włoskie Generali. Prezes odpierał też zarzuty, że związek największego banku detalicznego w Polsce z największą na naszym rynku grupą ubezpieczeniową jest próbą stworzenia silnej struktury monopolistycznej. Wyjaśnił, że za rok Polska będzie w Unii. Wówczas grupa PKO BP-PZU byłaby mikrusem na rynku w porównaniu z zachodnimi koncernami. - Dlatego traktowanie takiego związku jako próby budowania monopolu jest nieporozumieniem - stwierdził prezes Podsiadło.