Dla większości analityków wyliczenia G. Kołodki są niewiarygodne. Deficyt udało się obniżyć dzięki wyłączeniu z wydatków transferów do OFE i wpisaniu do dochodów 9 mld zł rezerwy rewaluacyjnej. Jednak wystarczy, że NBP nie zgodzi się na rozwiązanie rezerwy, a niedobór w budżecie wzrośnie do 42,1 mld zł. Nasi rozmówcy uważają, że w takim przypadku pole manewru wicepremiera Hausnera, który zapowiada pobudzenie gospodarki m.in. zmniejszeniem obciążeń fiskalnych, będzie bardzo ograniczone.
Większy deficyt
- więcej prywatyzacji
- Bezpieczny pułap deficytu budżetowego to ok. 40 mld zł. Przy 50-mld deficycie i 5-7 mld zl przychodów z prywatyzacji, możemy mieć wzrost długu publicznego ponad 55% PKB - ocenia Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.
- Możemy mieć deficyt w granicach 40-50 mld zł, ale przy znacznie większych przychodach prywatyzacyjnych. Utrzymanie takiej sytuacji, w której większość deficytu jest finansowana długiem, jest nie do utrzymania na dłuższą metę - mówi Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities.