Pesymizm inwestorów z rynku terminowego co do możliwości kontynuowania zwyżki w najbliższym czasie utrzymuje się. Obrazuje to ujemna baza zarówno między serią czerwcową kontraktów na WIG20, a instrumentem bazowym, jak również między futuresami wygasającym we wrześniu, a indeksem. W porannej części notowań różnica ta w przypadku kontraktów wygasających w najbliższy piątek zmalała wprawdzie do 3-4 pkt, ale było to zasługą spadającego indeksu i gdy ten powrócił do wzrostów baza ponownie rozciągnęła się do -10 pkt. Inwestorzy różnie interpretują ten fakt. Jedni mówią o nadmiernym pesymizmie na rynku terminowym, co tylko może pomóc wzrostom, inni natomiast twierdzą, że takie zachowanie kontraktów wyprzedza zmianę trendu. Analiza wykresu nie pozwala na jednoznaczne opowiedzenie się po którejś stronie, ale logika podpowiada, że ujemna baza nie powinna być jednoznacznie interpretowana jako okazja do kupna.

Otóż od momentu kiedy płynność kontraktów na WIG20 stała się na tyle wysoka, aby pod pozorem zabezpieczania mogły się nimi zainteresować instytucje finansowe, baza w dużej mierze może odzwierciedlać ich oczekiwania co do rozwoju przyszłej sytuacji. Jak wiadomo, płynność rynku kasowego jest mała i większe zakupy znacznie wpływają na wzrost kursów. W pewnej części zabezpieczeniem przed taką sytuacją może być właśnie kupno kontraktów na WIG20. Jeżeli tak, to ujemna baza powinna być tylko dodatkową zachętą do takiego działania. Skoro jednak popyt na rynku terminowym jest na tyle mały, aby pozwalać na tak duże niedoszacowanie kontraktów na WIG20, to albo duzi inwestorzy nie oczekują wzrostu w najbliższym czasie i tym samym nie zamierzają kupować akcji, albo nasz rynek jest po prostu wciąż nieefektywny i nie radzą sobie z nim nawet fundusze arbitrażowe.