Rynek jest przewrotny. Ostatnia sesja przed długim dla większości Polaków weekendem nie była wcale senna i monotonna tak jak poprzednie notowania, a do czego w ciągu kilku ostatnich dni zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Przede wszystkim pojawiły się wreszcie obroty, i to nie na jednej czy dwóch spółkach, ale zwiększoną aktywność można było zaobserwować na wszystkich ważniejszych walorach wchodzących w skład indeksu WIG20. Cieszyć również może ujawnienie się znacznych pokładów optymizmu na warszawskim parkiecie, choć warto zwrócić uwagę, że w trakcie sesji indeks osiągnął poziom, który może stanowić poważną barierę dla dalszej zwyżki. Szczyty z początku grudnia ubiegłego roku (1256 pkt) i z połowy stycznia (1242 pkt) wspomagane dodatkowo luką bessy sprzed roku (1251-1264 pkt) w istotny sposób mogą pokrzyżować plany byków. Wygląda na to, iż dopiero definitywne pokonanie wspomnianych oporów pozwoli myśleć o kontynuacji pozytywnej tendencji. Przyczyn tak istotnej zmiany nastrojów należy zapewne doszukiwać się w poprawie kondycji giełd zachodnich, choć z drugiej strony stan gospodarek tych krajów nie jest taki, jakiego można by sobie życzyć.
W odniesieniu do gospodarki naszych zachodnich sąsiadów na przykład pojawiają się już prognozy, że w tym roku ożywienia tam nie będzie. W Polsce da się zaobserwować pewne symptomy poprawy, jak choćby pozytywne dane o majowej sprzedaży w przemyśle, czy o ciągle niskiej inflacji, która być może pozwoli RPP na kolejną obniżkę stóp procentowych. Z pewnością dla rynku nie była też obojętna wtorkowa decyzja Rady Ministrów o obniżeniu od przyszłego roku podatku CIT do 19%. Oczywiście z propozycjami rządowymi parlament może zrobić różne rzeczy, ale nadzieja na zmniejszenie fiskalizmu w naszym kraju została rozbudzona. Prawdopodobnie rynek równie pozytywnie zareagowałby na odważniejsze podejście polityków do kwestii podatku liniowego.
Zwróć uwagę:
TP - istnieje szansa na wyjście górą z miesięcznej konsolidacji (trójkąta). Taki scenariusz umożliwi wzrost do poziomu około 15 zł.