Reklama

Tak dla obniżenia CIT

Z Bohdanem Wyżnikiewiczem, wiceprezesem Instytutu nad Gospodarką Rynkową, rozmawia Jacek Sobala

Publikacja: 20.06.2003 10:06

Rząd zdecydował o obniżeniu CIT-u z 27 do 19%, zaakceptował projekt ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym, za tydzień mają zapaść decyzje dotyczące PIT-u, no ale już wiadomo, że będą obowiązywały trzy stawki - 19, 30 i 40%. Plotka głosi, że kwota wolna ma wynosić niewiele ponad trzy tysiące. Co Pan sądzi o tych decyzjach rządu?

Obniżenie CIT-u o 8 punktów procentowych to generalnie dobra decyzja. To na pewno pomoże przedsiębiorcom, zwłaszcza drobnym przedsiębiorcom, i tu bym pogratulował rządowi odwagi i wyobraźni. Najwyższy czas, żeby podatki w Polsce od przedsiębiorców były na przyzwoicie niskim poziomie.

Co będzie oznaczało dla naszej gospodarki pozostawienie stawek PIT-u na dotychczasowym poziomie?

Duża rozbieżność między stawką CIT i PIT skłoni wiele osób do przerejestrowania się z osoby fizycznej na prawną. Ale czy to rzeczywiście spowoduje taką rewolucję w gospodarce, to znaczy przyczyni się do ożywienia gospodarczego, to raczej wątpię.

Obniżka CIT-u zmniejszy wpływy do budżetu o 4,5 miliarda złotych. Rząd proponuje podwyższenie podatku od dywidend z 15 do 19%.

Reklama
Reklama

Państwo ma na tym zarobić około 40 milionów, jak Pan te propozycje ocenia?

Trudno to komentować, komunikaty płynące z rządu zmieniają się bowiem co kilka dni. To było widoczne zwłaszcza pod koniec urzędowania wicepremiera Kołodki. Ja bym poczekał do momentu, aż rzeczywiście będzie już ostateczny kształt propozycji rządowych do przyszłorocznego budżetu i wtedy się wypowiedział.

Ale co zrobić z deficytem?

To jest sprawa trudna i rząd rozgrywa bardzo ciekawą grę z Narodowym Bankiem Polskim. Otóż wiadomo, że Narodowy Bank Polski nalega na rząd, żeby maksymalnie ograniczał deficyt, najlepiej żeby była nadwyżka. Wszyscy byliby szczęśliwi i stopy mogły być niższe - to jest taki główny argument NBP. Tymczasem rząd mówi tak: no dobrze - my możemy ograniczyć ten deficyt ale piłka jest po waszej stronie, wy nam dajcie pieniądze z tej rezerwy rewaluacyjnej, to wtedy rzeczywiście deficyt będzie mniejszy. A NBP mówi: przecież to są wirtualne pieniądze. Polska się ośmieszy - tak się nigdzie nie robi, to jest wbrew standardom międzynarodowym, nie można teoretycznych pieniędzy w ten sposób wydobywać. Wydaje mi się, że jednak Narodowy Bank Polski będzie twardy, bo wszystko na to wskazuje.

A kto, według Pana, ma rację w tym sporze, Narodowy Bank Polski czy Ministerstwo Finansów, rząd...?

Ja bym nie chciał jednoznacznie mówić, kto ma rację, ale fakt jest faktem, że konsekwentna polityka banku narodowego doprowadziła do tego, że czujemy pierwsze, i to rzeczywiste oznaki, ożywienia gospodarczego. Ostatnie informacje GUS-u o wzroście produkcji przemysłowej są doprawdy imponujące. Co prawda, nie ma jeszcze wzrostu zatrudnienia, które musi towarzyszyć ożywieniu, nie bardzo wiadomo, co się dzieje z inwestycjami, ale wiele wskaźników pokazuje, że ożywienie jest bardzo prawdopodobne. Nie chcę mówić, że przesądzone, ale bardzo prawdopodobne. A to by znaczyło, że jednak konsekwencja NBP daje owoce. Z drugiej strony jako ekonomista wolnorynkowy zdecydowanie opowiadam się za tym, żeby maksymalnie ograniczać deficyt budżetowy.

Reklama
Reklama

Dziękuję za rozmowę.

Skrót rozmowy przeprowadzonej wczoraj w Radiu PiN

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama