- Rozważamy możliwość skrócenia sesji pod naciskiem zagranicznych uczestników naszego rynku - powiedziała Bloombergowi Alexandra Franz z biura prasowego Deutsche Boerse, dodając, że taką presję wywiera na operatora giełdy frankfurckiej coraz więcej instytucji z zagranicy. Narzekają one, że muszą dłużej pracować właśnie ze względu na Niemców, pomimo że sesje np. w Paryżu czy Londynie już się zakończyły. Sprawa nie jest do zbagatelizowania zważywszy na fakt, że około 40% obrotów na Deutsche Boerse generowane jest właśnie przez zagranicznych uczestników rynku.

Według Alexandry Franz, zarząd Deutsche Boerse chciałby, aby skróceniu uległa nie tylko sesja we Frankfurcie, ale również na regionalnych niemieckich giełdach kontrolowanych przez operatora. Jeśli jednak mniejsze rynki na to się nie zgodzą jest możliwa zmiana czasu trwania sesji tylko we Frankfurcie. Nieoficjalnie mówi się, że na ostateczne decyzje w tej sprawie będzie trzeba poczekać nawet do końca bieżącego roku.