Banki nie bardzo lubią zbyt sumiennych dłużników. Tak w każdym razie poinformowali dziennikarze BBC, powołując się na wyniki badań, jakie przeprowadził elektroniczny bank Egg. Z udostępnionych danych wynika, że mniej niż jeden na pięć banków nie nakłada kar na tych, którzy zbyt ochoczo zwracają zaciągnięte kredyty. Kara za pośpiech w oddawaniu pożyczonych pieniędzy nie jest mała. Odpowiada najczęściej wysokości oprocentowania za okres 1-2 miesięcy. Rocznie banki brytyjskie od zbyt sumiennych dłużników ściągają około 330 mln funtów, czyli ponad pół miliarda dolarów.
Przedstawiciele Egg zaproponowali w związku z tym, by rząd uregulował tę kwestię w ramach zmiany przepisów dotyczących zasad przyznawania kredytu konsumpcyjnego (udzielanego bez zabezpieczenia). Mają one zostać ogłoszone pod koniec roku. Jednak wierzyciele, jak podaje BBC, bronią się przed narzuceniem im odgórnej regulacji. Z całym przekonaniem twierdzą, że kary są niezbędne dlatego, że rekompensują im koszty poniesione z tytułu zaaranżowania pożyczki.
Według Marka Nancarrow`a z Egg, obecne praktyki oznaczają, że dłużnicy - nawet jeśli są w stanie - nie mogą zmniejszyć poziomu zadłużenia, ponieważ nie chcą być z tego powodu bici po kieszeni. Obecne rozwiązania dotyczące możliwości wcześniejszej spłaty kredytu indywidualnego przedstawiciel banku elektronicznego uznał za w dużej mierze absurdalne i mocno krzywdzące dla kredytobiorców. Dla banków jest to natomiast, jak twierdzi Nancarrow, coś na kształt kamizelki bezpieczeństwa. Tyle tylko, że owa kamizelka zakładana jest przez instytucje finansowe po cichu. Duża część ankietowanych przez Egg - jak podaje BBC - nie ma bowiem świadomości, że wczesna spłata kredytu naraża ich na dodatkowe koszty. Kredyty konsumpcyjne spłaca przed terminem blisko 70% zadłużonych Brytyjczyków.