Jeszcze kilka tygodni temu trend wzrostowy na GPW miał niewielki wpływ na notowania największych spółek. W maju Indeks Cenowy Parkietu (ICP), na którego wartość każda firma, bez względu na obroty i kapitalizację, ma taki sam wpływ, zyskał 10%. WIRR, skupiający firmy o najmniejszej kapitalizacji, zyskał aż 15%. W tym samym czasie WIG20 wzrósł tylko 7,3%. W czerwcu proporcje te uległy odwróceniu - to indeks największych spółek, z prawie 5-proc. wzrostem od początku miesiąca, jest królem polowania. Szczególnie dobrze radzą sobie banki, czyli sektor, który w dość powszechnej opinii miał pełnić rolę hamulcowego. Tymczasem Pekao, największa spółka w branży, na zamknięcie wczorajszej sesji notowane było równo po 100 zł. To najwyższy kurs od 12 grudnia zeszłego roku.
Rekord przez pomyłkę
Akcje Pekao były wczoraj w centrum uwagi nie tylko ze względu na wzrost kursu. Niedługo przed zamknięciem sesji ktoś sprzedał pakiet ok. 10 tys. walorów, najprawdopodobniej zleceniem po każdej cenie. Efekt był taki, że zbliżający się do 100 zł kurs został zepchnięty do 92,1 zł. Wiele wskazuje na to, że nieszczęsny zleceniodawca miał zamiar kupić akcje Pekao. Jeszcze przed końcem sesji zdecydował się zapewne na naprawienie pomyłki, z tym, że teraz musiał już kupić 20 tys. akcji. To "odrabianie" strat mogło być jedną z przyczyn zamknięcia Pekao po 100 zł, co nie pozostało bez wpływu na wartość indeksu.
Nie tylko Pekao
Bez względu na to, jakim sposobem zostało osiągnięte 100 zł na Pekao, trend wzrostowy nie budzi zastrzeżeń. Najwyższy kurs w historii to 115 zł. Ważnym wydarzeniem technicznym jest przełamanie spadkowej linii na wykresie indeksu WIG Banki. Droga do 25 tys. punktów (wczorajsze zamknięcie 23,3 tys. pkt) stoi otworem. Cieniem na zwyżce w sektorze kładzie się wąskie grono spółek, które w nim uczestniczy - indeks cenowy branży wyliczany przez Parkiet nie potwierdza wzrostów. Tempo narzucone przez Pekao wytrzymały wczoraj tylko akcje BPH PBK (271,5 zł - najwyższy kurs od 15 stycznia).