Na walnym LOT-u zjawili się przedstawiciele Skarbu Państwa, syndyka Swissaira oraz pracownicy. Decydujący głos miał resort skarbu, kontrolujący 68% kapitału spółki. Walne zatwierdziło sprawozdania zarządu i rady nadzorczej z pracy w zeszłym roku oraz sprawozdanie finansowe. Lotnicza firma odnotowała w zeszłym roku 112 mln zł zysku netto wobec prawie 640 mln zł straty rok wcześniej.

Akcjonariusze wybrali radę nadzorczą na nową kadencję. W porównaniu z poprzednim składem pojawiły się w niej cztery nowe osoby. Z czterech do trzech osób zmniejszyła się, zgodnie z obowiązującymi przepisami, reprezentacja pracowników. Ich przedstawicielami są Jerzy Adamski i Stanisław Małysa, wybrani niedawno przez pracowników w głosowaniu, oraz zasiadająca już w radzie poprzedniej kadencji Irena Sączek.

Skarb Państwa dzięki tym zmianom mógł powiększyć swoją reprezentację z trzech do czterech osób. Wczoraj musiał jednak wybrać do rady dwie nowe osoby. Jego przedstawiciel - Marek Grabarek - wygrał bowiem niedawno konkurs na prezesa spółki i odszedł z organu nadzorczego. Decyzją WZA zastąpi go prof. Krzysztof Rutkowski, kierownik katedry logistyki SGH. W radzie znalazł się także Jacek Grabarczuk, dyrektor Departamentu Prywatyzacji MSP.

Nieoczekiwanie z pracy w radzie zrezygnował wczoraj Peter Somaglia, jeden z trzech przedstawicieli Swissaira. W związku z tą decyzją walne przerwało obrady do 23 lipca.

Zanim to się stało, akcjonariusze LOT-u udzielili skwitowania wszystkim członkom rady poprzedniej kadencji oraz członkom zarządu. Absolutorium dostali więc także Jan Litwiński, były prezes, oraz Piotr Ikanowicz i Marek Rymkiewicz, byli członkowie zarządu. Pierwszy odszedł z firmy, a dwaj kolejni zostali odwołani, kiedy okazało się, że pobierali wynagrodzenia za usługi konsultingowe od Swissaira. Skarb Państwa podejrzewał wprawdzie, że menedżerowie naruszyli prawo, ale nie wpłynęło to na przebieg wczorajszych głosowań.