Jeśli wartość długu będzie większa niż 60% PKB, zostaną uruchomione najbardziej drastyczne procedury ostrożnościowe przewidziane w ustawie o finansach publicznych. Przede wszystkim budżet na kolejny rok nie będzie mógł mieć deficytu. A to oznacza ostre cięcie w wydatkach lub podwyższenie podatków. Poza tym rząd straci możliwość udzielania poręczeń i gwarancji. Zostanie w ten sposób pozbawiony jednego z najważniejszych instrumentów stosowanych w pomocy publicznej.
- To może być budżet społecznej katastrofy, jeśli się okaże, że z roku na rok trzeba będzie zmniejszyć deficyt z 60% PKB do zera - mówił podczas wczorajszych obrad sejmowej Komisji Finansów Publicznych Witold Orłowski.
Według ciągle obowiązujących założeń do ustawy budżetowej na przyszły rok, dług publiczny ma na koniec tego okresu nieznacznie przekroczyć 50% PKB. W przyszłym roku wzrośnie do 53,1% PKB. O tym, że niebawem "padnie" pułap 55%, jest przekonany prezes NBP Leszek Balcerowicz. - Nie najważniejsze jest jednak przekraczanie kolejnych progów, a liczy się dynamika wzrostu długu. Jeszcze niedawno mieliśmy 47%, a teraz zmierzamy do 55% - powiedział wczoraj.