Dwudniowe posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku Zarządu Rezerwy Federalnej nasunęło wątpliwości, czy decyzje podejmowane przez to gremium wpływają skutecznie na nastroje oraz zachowanie amerykańskich przedsiębiorców i konsumentów.
Przez wiele lat istotą jego działania była walka z inflacją poprzez zmiany krótkoterminowych stóp procentowych. Zaostrzając lub łagodząc rygory polityki pieniężnej, bank centralny USA dawał sygnał do wzrostu lub spadku kosztów kredytów w skali całej gospodarki, a głównym adresatem tych decyzji był amerykański rynek obligacji - podstawowe źródło pozyskiwania kapitałów.
Mechanizm ten, dzięki coraz większej przejrzystości, pozwalał właściwie oceniać bieżącą sytuację gospodarczą oraz perspektywy na najbliższe miesiące. Gdy jednak stopy procentowe spadły niemal do zera, ich zmiany przestały oddziaływać na uczestników rynków finansowych. Na domiar złego, gospodarka stała się coraz mniej przewidywalna, a ostatnio w USA pojawiła się hamująca wzrost groźba deflacji.
W tych warunkach bardziej istotne stało się wpływanie przez bank centralny na nastroje amerykańskich przedsiębiorców oraz konsumentów, nie zaś - jak do tej pory - na ocenę koniunktury przez rynki finansowe. To od zaufania do gospodarki, jakie ma świat biznesu i przeciętni Amerykanie, zależy bowiem aktywność ekonomiczna.
Wychodząc naprzeciw tym wyzwaniom, Zarząd Rezerwy Federalnej stara się znaleźć nowe, skuteczne metody wpływania na ocenę sytuacji gospodarczej przez przedsiębiorców oraz konsumentów. Głównym celem jest przekonanie obu tych grup, że gospodarka amerykańska może rozwijać się szybciej aż do momentu, gdy nastąpi wyraźniejszy wzrost cen.