Ropa naftowa po środowej zwyżce wczoraj trochę staniała. Wzrost ceny był spowodowany informacjami o spadku zapasów ropy w USA. Uczestników tego rynku uspokoiły jednak doniesienia o mniejszym niż zazwyczaj o tej porze roku popycie na benzynę w Stanach Zjednoczonych. Tegoroczne lato na razie jest bowiem chłodne i deszczowe, co zniechęca Amerykanów do podróżowania samochodami, zwłaszcza na dalsze odległości. Popyt na benzynę w minionych czterech tygodniach, a więc od początku sezonu urlopowego, sięgał średnio 8,69 mln baryłek dziennie, czyli był mniejszy o 4,9% niż w takim samym okresie ub.r. Po południu na londyńskiej giełdzie paliwowej baryłka ropy Brent z dostawą w sierpniu kosztowała 27,24 USD, czyli o 41 centów mniej niż na środowym zamknięciu.
Złoto po dniu przerwy ponownie wczoraj staniało, czego przyczyną było kolejne umocnienie się kursu dolara wobec euro. Dolar zdrożał po środowej decyzji Fed o obniżeniu stóp procentowych w USA. Może to zwiększyć zainteresowanie inwestorów akcjami, zmniejszając jednocześnie atrakcyjność złota jako alternatywnej lokaty. Do spadku cen złota przyczyniają się też fundusze hedgingowe i inni wielcy spekulanci, którzy już drugi tydzień z rzędu ograniczają swoje pozycje. Cena złota z natychmiastową dostawą na londyńskiej giełdzie spadła o 3,05 USD, czyli 0,9%, do 346,10 USD za uncję.
Cena miedzi też była wczoraj trochę niższa niż w środę. Uczestnicy rynku metali doszli bowiem do wniosku, że redukcja stóp w USA o 25 pkt bazowych jest niewystarczająca do ożywienia tamtejszej gospodarki, a więc zwiększenia popytu na miedź. Na londyńskiej giełdzie za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 1669 USD, a więc o 7 USD mniej niż na zamknięciu dzień wcześniej.