W piątek Komisja Europejska powtórzyła, że stabilność walutowa krajów kandydujących do strefy euro będzie oceniona na podstawie wąskiego pasma wahań, czyli plus/minus 2,25% w stosunku do parytetu. - By można było stwierdzić, że kurs jest stabilny, musi się znajdować bardzo blisko centralnego parytetu - stwierdził Gerassimos Thomas, rzecznik komisarza ds. polityki gospodarczej i pieniężnej. W opinii ekonomistów, spełnienie tego kryterium jest niemożliwe, bo nawet euro w ostatnim czasie waha się w większym stopniu w stosunku do dolara. Tradycyjny korytarz wahań w ramach ERM2, systemu przygotowującego do przyjęcia euro, wynosi plus/minus 15%.
W obronie kandydatów stanął Klaus Liebscher, członek rady EBC. Jego zdaniem, powinni być oni traktowani tak samo, jak obecni członkowie unii monetarnej.
Według J. Hausnera, ostatnie osłabienie złotego wynika z czynników koniunkturalnych i jest korzystne dla gospodarki. Dodał jednak, że sytuacja na rynku walutowym może się zmienić "w ciągu tygodnia czy dwóch".