Goodyear tnie koszty już od 1997 r. W tym czasie firma zwolniła 20 tys. pracowników i zamknęła sześć fabryk. To jednak nie wystarczyło. W ub.r. amerykański potentat w produkcji opon zanotował rekordową stratę w wysokości aż 1,1 mld USD, podczas gdy rok wcześniej wyniosła ona tylko 203,6 mln USD, a w 2000 r. spółka była na plusie (40,3 mln USD). Związki zawodowe żądają teraz gwarancji, że w 14 fabrykach zlokalizowanych w Stanach Zjednoczonych, które są przez nie reprezentowane, dalszych zwolnień nie będzie.
Tymczasem dyrektor generalny Goodyeara Robert Keegan powiedział już w kwietniu analitykom, że bez dalszych cięć, polegających przede wszystkim na redukcji zatrudnienia, sytuacja finansowa spółki nadal będzie się pogarszać. Niektórzy eksperci mówią nawet o możliwym bankructwie producenta opon. Najnowszy plan zakłada zamknięcie kolejnych trzech fabryk w USA (łącznie działa ich jeszcze 39) oraz obniżkę wynagrodzeń, która ma przynieść oszczędności rzędu 300 mln USD rocznie. Szef spółki liczy też na zwiększenie produkcji w zagranicznych oddziałach.
Związki zawodowe żądają nie tylko gwarancji utrzymania zatrudnienia, ale również obietnicy, że zarząd poprosi banki - wierzycieli spółki o restrukturyzację zadłużenia. Według obecnych ustaleń Goodyear musi zwrócić tym instytucjom do 2005 r. aż 2 mld USD. Największym wierzycielem firmy jest J.P. Morgan Chase. - Nie wydaje mi się, żeby te żądania związków mogły być spełnione. Nie widzę szans na to, żeby banki zgodziły się teraz renegocjować umowy - powiedział Bloombergowi Sasha Kamper, analityk z Principal Global Investors.
Goodyear w Polsce
Goodyear jest inwestorem strategicznym Dębicy. Posiada 60-proc. udział w tej spółce. Amerykanie dostarczyli polskiej firmie know-how oraz udostępnili kanały dystrybucji, dzięki czemu eksport stanowi prawie 70% przychodów naszej firmy. Dębica jest największą spośród 11 fabryk Goodyeara w Europie i czwartą spośród 90 na świecie.