Choć zwyżka na GPW trwa już prawie cztery miesiące, dopiero od początku maja to, co jest na wykresie WIG20, można nazwać trendem wzrostowym. Okres ten można zawrzeć w kanale wzrostowym, którego dolne ramię (przyspieszona linia trendu) stanowi najistotniejsze wsparcie w krótkim terminie (1225 pkt). Górne ramię znajdujące się powyżej 1260 pkt. ogranicza tempo, w jakim indeks zyskuje na wartości. To najważniejsza formacja widoczna na wykresie WIG20.
Tylko trend się liczy
Nie przywiązuję wagi do faktu, że indeks największych spółek znalazł się na poziomie szczytów z przełomu 2002 i 2003 roku. Przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, kiedy trend już nabierze określonego tempa, opory zaczynają, szczególnie te ukształtowane już jakiś czas temu, tracić na znaczeniu. Zwracam uwagę, że między styczniem a wrześniem 2002 roku indeks spadał. Po drodze "zostawił" tyle różnego rodzaju oporów, że praktycznie każdy poziom WIG20 może być odebrany jako potencjalny szczyt. Koncentracja na oporach może sprawić, że nigdy nie będziemy w stanie podjąć decyzji o zaangażowaniu się na rynku. Więcej wnieść może analiza kondycji obecnego trendu, bez przywiązywania nadmiernej wagi do tego, co zdarzyło się w przeszłości.
Drugi powód, dla którego wspomniane wierzchołki nie zaprzątają mojej uwagi, wynika z tego, że zostały one już pokonane na wykresach innych giełdowych indeksów. Także sam WIG20, jeśli wziąć pod uwagę wykres tygodniowy, dawno poziomy te przekroczył.
Bezpośrednio na wykresie WIG20 nie widać zagrożeń dla trendu. Od początku maja jego struktura jest prawidłowa, to znaczy kolejne szczyty i dołki wypadają na coraz wyższym poziomie i nie nachodzą na siebie. Sygnały ostrzegawcze płyną ze strony wskaźników krótkoterminowych. Rozległa dywergencja widoczna jest na RSI, udziału we wzroście nie bierze także Ultimate. W obydwu wypadkach brakuje ostatniego elementu, jakim jest wybicie w dół z konsolidacji. Obawy o kontynuację zwyżki można także odczytać z wykresu MACD, który wprawdzie wciąż utrzymuje się nad swoją średnią, ale regularnie zmniejsza się odległość, jaka dzieli wskaźnik od linii sygnalnej. Ten sam oscylator wyliczany w oparciu o dane tygodniowe nie budzi żadnych zastrzeżeń.